Przełajowe Siódemki – 31.08.2008

Dwa tygodnie przed dniem biegu, Blachownia i okoliczne gminy zostały dotknięte skutkami trąby powietrznej, która na swej drodze wyrządziła ogromne szkody. Atmosfera nieszczęścia i grozy nie sprzyjała przygotowaniom do imprezy. Leśne ścieżki, które wyznaczały trasę, stały się niedostępne. Mieszkańcy i administracja gminy koncentrowali się na usuwaniu skutków żywiołu, a my jako organizatorzy imprezy przeżywaliśmy ogromny dylemat, czy w obliczu takiego nieszczęścia powinniśmy kontynuować przygotowania i przeprowadzić bieg w wyznaczonym wcześniej terminie. Nasze moralne obawy o społeczny odbiór decyzji o przeprowadzeniu zawodów zostały rozwiane aprobatą wielu osób, które w naszej społeczności zasługują na miano autorytetów. Przecież poza materialną krzywdą nikt nie zginął – usłyszeliśmy. A może uda się tą imprezą zrobić coś dobrego dla poszkodowanych, podpowiadali drudzy. Do wąskiej grupy zapaleńców, którzy zawsze byli gotowi do pracy dołączyli nowi ludzie. Z jeszcze większą energią i świeżymi pomysłami. Dodało to spontaniczności i przekonania o celowości przeprowadzenia imprezy właśnie teraz. Może nieco skromniej, ciszej, z pewną refleksją, ale tutaj właśnie. Na skraju powalonego huraganem lasu i pośród wykrotów spoczywających wzdłuż alejek spacerowych nad zbiornikiem. Środowisko biegaczy również dzieliło nasz ból i dodawało otuchy. Obiecali przed startem, że jak nigdy dotąd będą w tę niedziele razem z nami. Nie były to puste słowa. Stojąc na linii startu, ze splecionymi w geście jedności rękoma, wsłuchani w krótka homilię ks. Grzegorza, staliśmy się sobie bliscy. Modlitwa i gest solidarności z ofiarami żywiołu. Później zbiórka datków dla poszkodowanych. A o 13-tej, w słonecznym skwarze start na przełajową trasę. Trochę inną niż dotychczas. Niezmienny był tylko wysiłek i radość z pokonania własnych słabości. Przebieg biegu najlepiej ilustrują zdjęcia, które prezentujemy w galerii. Ich autorami są : Jerzy Walaszczyk, Rafał Ziółek, Marek Bogobowicz, Grzegorz Walaszczyk, Bartłomiej Chłąd, Lucyna Parkitna, Krzysztof Parkitny. Zainteresowanych wynikami i opiniami startujących zapraszam na stronę www.maratonypolskie.pl .

Organizatorzy Przełajowej Siódemki dziękują wszystkim, którzy przyszli z bezinteresowną pomocą a nawet tym, którzy przed samym biegiem złośliwie zniszczyli oznaczenie trasy, rzucali kąśliwe uwagi w 15 minut po przebiegnięciu zawodników, że nikt ścieżki nie posprzątał i ironicznie dywagowali co oni tam z tego mają. Ale nawet i oni zauważyli, że coś kolorowego udało się w tej szarej Blachowni dokonać. Jeszcze teraz bez nich, ale może następnym razem ?

p7_8_min.jpg Czytaj dalej

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Dzień grozy

„Wtem powiał szalony wicher z pustyni, poruszył czterema węgłami domu, zawalił go na dzieci, tak, iż poumierały. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść. Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłoni rzekł:
Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione!
W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości” (Księga Hioba)

torn_min

Czytaj dalej

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Ze Słowacji przez Rysy

Majestat Tatr poruszy zmysły każdego wrażliwego człowieka. Żeby go zasmakować w całej pełni, trzeba wyrzeczeń, wysiłku a czasem i ryzyka. Gdy słabości zostaną pokonane, pozostaje czyste piękno surowych, skalnych turni i ogromne przestrzenie ścielące się u stóp. Takie obrazy zapiszą się w pamięci na lata, a wysokie góry wciąż będą wyzwaniem. Nasz kraj nie obfituje w alpejskie krajobrazy. Szukającym piękna skalnych ścian, wyrastających ponad 2 tysiące metrów, muszą wystarczyć Tatry. W polskiej części tego łańcucha najwyższym szczytem są Rysy. Tam też skierowaliśmy nasze klubowe wyzwanie. Droga prowadziła ze słowackiego Szczyrbskiego Plesa do Morskiego Oka. Nie wszystkim było łatwo ją pokonać. Radość obcowania z niezwykłym światem gór wynagrodziła trudy i dała mnóstwo radości tym większej, że los oszczędził nam niespodziewanych kłopotów i pogodowych niespodzianek. Z wdzięcznością stanęliśmy nad Czarnym Stawem przy polowym, eucharystycznym stole, by podziękować temu, co włada naszym losem. Siedemnaście osób pokonało 2 500 metrowy górski grzbiet. Mapa szlaków, którymi wędrowaliśmy jest dostępna tutaj, zaś szczegółowy opis zamieszczony przez podobnych nam zapaleńców znajdziemy pod tym linkiem. Pozostała czwórka, która dojechała z nami rankiem do Palenicy Białczańskiej, pełna wrażeń, smakowała uroki Doliny Pięciu Stawów Polskich. Kolejny klubowy wyjazd został udokumentowany , jak zwykle, bogatym zbiorem fotografii, do obejrzenia których zapraszam.

rysy_min

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Wycieczka w Beskidy – Pasmo Jałowieckie

Nie zawsze góry chcą witać turystów zachwycającymi widokami. Bywa i tak, że jest mglisto, szaro i mokro. Ale jak po nocy dzień, a po burzy słońce, cierpliwy wędrowiec ujrzy strzęp błękitu, później słoneczny blask, aż w końcu horyzont wypełnią wzgórza i doliny, spowite miejscami w obłoki mgieł. Żal, że prawie cały dzień tylko wyobraźnia może budować takie obrazy. A te po kilkunastu godzinach brodzenia w błocie, oddychania lepkim od wilgoci powietrzem, potykania się w na grząskich szlakach, będą uboższe o doznania, które są zwykle darem górskich pejzaży.

Takie wspomnienie pozostanie z kolejnej, klubowej wycieczki, która prowadziła beskidzkimi ścieżkami wokół Zawoi. Trudne warunki uniemożliwiły pokonanie całej planowanej trasy, choć i tak przeszliśmy ponad 23 kilometry. Ze względu na warunki, była to jedna z trudniejszych naszych wypraw. Mimo to, możemy się cieszyć, że w dobrej kondycji wszyscy dotrwali do końca drogi a dzień można było zaliczyć do udanych. Zapraszając do galerii zdjęć warto wspomnieć, że najważniejsze momenty tej soboty zrodziły się spontanicznie. Do wadowickiej bazyliki, tak mocno związanej z osobą Jana Pawła II, dotarliśmy nie planując wcześniej tam postoju. Później, już w górach, pod symbolicznym krzyżem na górze Jałowiec spotkaliśmy grupkę młodzieży, wędrującą z miejscowym księdzem Bogusławem. Pośród pomruków nadciągającej burzy stanęliśmy do wspólnej modlitwy. Choć Pan poskąpił nam słońca, dał czas na refleksję i otworzył oczy na szukanie piękna tam, gdzie na pozór dominuje szarość i smutek.

jal_min

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj