Otwierasz oczy chłodem poranka. Zamykasz zmęczeniem nocy. Dzień cały, niby obraz duszy skrywasz w ramy nadziei. Ciągle gdzieś biegniesz. Dokąd? Czego szukasz? Poeta odpowie: prawdy jedynej i sensu tej drogi. Zrozumienia krzywd i miłości, co obok przechodzi. Głodny sprawiedliwości jesteś. Piękno świata na wyciągnięcie ręki dotykalne, chciałbyś posiąść i mieć na własność. A poeta powie:
„Cokolwiek posiadasz
Cokolwiek posiadać będziesz
Wszystko utracisz
O czym przekonasz się wcześniej, czy później
Raptem, lub z wolna
Ale niekoniecznie boleśnie
Bo utracić możesz wszystko całkowicie bezboleśnie…”


