Wycieczka rowerowa na ziemię Górnego Śląska – 25.08.2013 r.

W wielkim uproszczeniu przyjęło się określać Blachownię, jak i sąsiednią Częstochowę, mianem śląskich miast. Jednak prawdziwie kulturowy i historyczny Śląsk miał przez wieki swą północno-wschodnią granicę w pewnej od nas odległości. Wybraliśmy się w jej kierunku, by ją przekroczyć i powędrować do Lubszy – jednej z najstarszych miejscowości Górnego Śląska.  Przekazy ustne łączą jej historię z pobytem w X wieku św. Wojciecha, chrystianizującego wówczas ziemie Polski Piastowskiej. Ponoć wskazał miejsce, gdzie wzniesiono kościół, który kilka wieków później przebudowany na murowaną świątynię, stoi po dziś dzień. Chcieliśmy w jego wnętrzu, w modlitewnej zadumie poszukać śladów przeszłości. Tym razem, by nie rozpraszać wiernych zgromadzonych na niedzielnej mszy św, nie mieliśmy takiej okazji. W zamian można było w cieniu jego wieży, na zadbanym przykościelnym cmentarzu, wspomnieć o pewnie najbardziej znanym mieszkańcu Lubszy – Józefie Lompa. Minęło już 150 lat od jego śmierci. Świat gwałtownie i nieprzewidywalnie się zmienia, ale krzyże ludzkiego cierpienia nie poddają się presji czasu. Ta prawda, jakże mocno wpisuje się we wspomnienie o tym śląskim nauczycielu, dla którego tradycja, język i wiara ojców stanowiły bezcenne dobro, niczym dar serca, warty przekazania następnym pokoleniom. Tak snuliśmy historyczne wątki przeplecione urzekającymi widokami sięgającymi jurajskich wzniesień Olsztyna, wieży Jasnogórskiego Sanktuarium i okrytej baśniami tajemniczej Góry Grojec. Żeby nie było nazbyt sielankowo, niemal każda przerwa  przynosiła wieści o awarii kolejnego roweru. Trasa była dość wymagająca dla opon i dętek, więc pozwoliła zweryfikować sprawność technicznych umiejętności i klubową solidarność. Pogoda ducha i bezinteresowna pomoc, na którą zawsze można liczyć, cementuje przyjaźń. Buduje atmosferę zaufania i wspólnego dobra. By jeszcze bardziej poczuć tę więź, Stasiu zaprosił całą grupę do swojego ogrodu, na słodki poczęstunek. Było niezwykle miło, za co serdecznie dziękujemy.  Wraz z zachodzącym słońcem  dotarliśmy do domu, przejeżdżając prawie 67 kilometrów i trasę jak na tej mapie.

20130825_min

Opublikowano KKTA 2 z wordpress.com | Skomentuj

Wycieczka rowerowa do Św. Anny – 11.08.2013 r.

Przed laty, rozpoczynając rowerowe i piesze wędrówki pod szyldem KKTA, wybraliśmy się do Św. Anny. Dziś wróciliśmy na tę trasę, trochę ją modyfikując, żeby odwiedzić  Sanktuarium Św. Anny w Aleksandrówce koło Przyrowa.  Przejechaliśmy trochę więcej niż planowane 97 km, czego jak zwykle powodem były modyfikacje planów i zastane okoliczności. Wracając pamięcią do wycieczki z 2006 roku, można było  ocenić skalę zmian jakie zaszły w tym czasie. Sanktuarium wypiękniało i otworzyło na klasztornym zapleczu ciekawie zagospodarowaną przestrzeń dla pielgrzymów i turystów. Niektóre drogi przykrył asfalt. Mstów i Przyrów mogą się szczycić atrakcyjnie zagospodarowanym rynkiem. Więc wokół jest trochę przyjemniej. Obok tych nowości witały nas niczym drogowskazy stare krzyże, kapliczki i kościoły, które choć restaurowane, stoją niezmiennie w tych samych miejscach, będąc świadkami minionej przeszłości.

sw_anna_min

Opublikowano KKTA 2 z wordpress.com | Skomentuj

Słowackie Tatry Zachodnie – 03.08.2013 r.

Wędrując w roku ubiegłym grzbietem słowackich Tatr Zachodnich w kierunku Rohaczy, z ciekawością spoglądaliśmy za siebie zakładając, że i w tamtą stronę też się wybierzemy. Zamiar ten został zrealizowany w pierwszą sobotę sierpnia. Dojechalismy jak poprzednio na parking przy schronisku Zverovka. Mnogość szlaków o różnych stopniach trudności pozwoliła każdemu znaleźć coś ciekawego dla siebie, ciesząc oczy pięknymi widokami skalistych gór, otaczających błękitnozielone tafle stawów.  Wchodząc w upale wyżej  można było podziwiać dzikie turnie, przepastne widoki rozciągające się ze skalnych półek i trochę się ochłodzić na wietrze przeganiającym białe obłoki ponad skalna granią . Z wielu wariantów zagospodarowania dnia na aktywny wypoczynek wybrano trasy :

1. Przez Spaloną Dolinę i Stawy Rohackie (profil).

2. Przez Rohacze i Wołowiec (profil).

3. Przez Brestovą, Salatin i Stawy Rohackie. Mapę ze śladem przejścia i profilem wysokościowym można obejrzeć tutaj.

Piękna, stabilna i prawdziwie letnia pogoda sprzyjała wędrówce, choć upał, szczególnie w dolinach, potęgował zmęczenie. Nagrodą były przepiękne widoki, jakże różniące się od tych które zastaniemy wychodząc z Zakopanego. Tam, czasem trzeba stać pokornie w kolejce na szlaku, a tutaj prawie odludzie, z niezadeptaną i niezaśmieconą przyrodą. Zastane widoki prezentują fotografie zamieszczone w galerii.

brest_min

Czytaj dalej

Opublikowano KKTA 2 z wordpress.com | Skomentuj

100 mil rowerem w drodze do Byczyny – 27.07.2013 r.

Chętni na tegoroczną Orbitę już wcześniej się zapisali. Lista sponsorowana została zamknięta, więc ta propozycją, mam nadzieję, nikomu nie stworzyła dylematu wyboru, a Krzara pewnie wybaczy, bo tych letnich weekendów jest tak niewiele do dyspozycji. Wyruszyliśmy z zamiarem przejechania 100 mil rowerowego rajdu (ok 160 km), a skończyło się na 108, dzięki czemu odwiedziliśmy więcej ciekawych zakątków. Przebytą trasę można przeanalizować otwierając ten link. Jak widać na mapie, prowadziła nie tylko po asfaltowych nawierzchniach, ale również po leśnych i polnych ścieżkach. Wyjechaliśmy jak zwykle z Blachowni, a głównym celem wycieczki wycieczki była Byczyna, z jej historią i zabytkami. Niewiele jest takich miejsc w naszej okolicy i nie bez powodu Byczyna szczyci się mianem jednego z najciekawszych miast Opolszczyzny. Namiastkę tego można obejrzeć na zdjęciach publikowanych w załączonej galerii. Po drodze odwiedziliśmy także Borki Wielkie z franciszkańskim klasztorem Biskupice i Kozłowice z ciekawymi drewnianymi kościółkami, Pasiekę im ks. dr. Jana Dzierżona w Maciejowie, sąsiadującą ze starym kościołem ewangelickim i XIX-to wiecznym pałacem, Gród Rycerski pod Byczyną, Praszkę, Żytniów.

Mimo dokuczliwego upału, sił na pokonanie ponad 176 km (licząc do Blachowni) starczyło, a przyjemność z jazdy i napotkanych atrakcji  z nawiązką zrekompensowały włożony wysiłek, który przecież też jest sensem naszego aktywnego relaksu. Z rowerowego siodełka widać więcej niż przez samochodowa szybę. Jest czas by pomyśleć, kontemplować mijane krajobrazy, czasem nawet dotknąć rzeczy ciekawej, obcej naszej rzeczywistości. Choćby książeczki do nabożeństwa wystawione w kościelnej kruchcie w Biskupicach, które podobnie jak tablice z nazwami miejscowości, są tam dwujęzyczne. Trzeba to przejąć i rozumieć, choć żal, że nasza, Polska Mniejszość w Niemczech nie cieszy się takim administracyjnym poważaniem. Spuścizna pokoleń wymaga szacunku i zrozumienia. Czasem nawet zazdrości i wstydu, gdy porównujemy uprawiane z troskliwością po horyzont opolskie pola, z naszymi ugorami.

byczyna_min

Opublikowano KKTA 2 z wordpress.com | Skomentuj