Spacer po Ojcowskim Parku Narodowym 26.05.2012 r.

Niemal co roku, gdy wiosna w pełni przystroi przyrodę barwami świeżej zieleni, zapachami kwitnących łąk i drzew, blaskiem majowego słońca, warto odwiedzić okolice Ojcowa. Gdy przemierzamy ten przepiękny, niewielki skrawek Jury rowerem, szybko zmieniające się widoki sugerują, że lepszym pomysłem jest piesza wycieczka. Nie myliliśmy się, sugerując taki pogląd. Z pozycji piechura można bez pośpiechu podziwiać bajkowe kształty wapiennych ostańców i urocze widoki Doliny Prądnika. Nim jednak rozpoczęliśmy wędrówkę, nie sposób było wyrzucić z pamięci tragiczną informacje z poprzedniego dnia, o śmierci dziewczynki, przygniecionej powalonym drzewem. To zdarzenie miało miejsce na trasie, którą zamierzaliśmy pokonać – niemal u stóp Bramy Krakowskiej. W milczeniu, z pokorą wobec nieprzewidywalnych sił natury i ze smutkiem, stanęliśmy obok znicza wskazującego miejsce tragedii. Idąc dalej, uwagę jak nigdy dotąd absorbowało skrzypienie starych pni, trzask gałęzi i setki leżących na stokach martwych drzew. One były tutaj i rok temu i przed laty, stanowiąc element krajobrazu, nie absorbujący wówczas świadomości. Przecież to park narodowy, rządzący się wyłącznie prawami natury. Dziś wtopione niczym cierń, w piękno tego fragmentu Jury, budują dodatkowy przekaz, który dopełnia treści odbierane wrażeniami podziwianych widoków. Niewielka rozległość tego terenu, nie obfituje w wielość szlaków i bogactwo wycieczkowych wariantów. Dlatego wybraliśmy  klasyczne przejście trasą, z której można było podziwiać wszystkie wspaniałości i ciekawostki tej krainy. W ramach bonusu, odwiedziliśmy w drodze powrotnej ruiny zamku w Rabsztynie. Warto było nadłożyć kilka kilometrów drogi, by zobaczyć jak wiele zmieniło się w tej okolicy w ciągu ostatnich lat.

ojcow_2012_min

Share Button
Ten wpis został opublikowany w kategorii KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz