Zimowy spacer na Nowy Rok – 8 styczeń 2011

Pierwszy w tym roku zimowy spacer zaprowadził nas w okolice sąsiadujących z Blachownią Herb, na dwadzieścia trzy kilometry przebytej trasy. Mocna odwilż zamieniła śnieg w błotnistą breję, a wydeptane wcześniej ścieżki – w lodowe tory, pokryte zdradliwymi kałużami. Nie stanowiło to jednak przeszkody, bo przecież zawsze można znaleźć jakiś pozytyw. Ot choćby taki, że się nie kurzyło i co więcej – nie padało aż do końca wycieczki. Jednak warunki napotkane w obszarze zniszczonego przez trąbę powietrzną lasu, wymusiły zmianę pierwotnie planowanej trasy i powrót przez Aleksandrię. Widać to,  podążając na mapie śladem gps-u. To ta czerwona linia. Tam, pod Aleksandria, gdzie jest trzykrotnie kreślona na blisko dwu i półkilometrowym odcinku, to zapisana „okiem satelity” historia poszukiwań okularów. Dzięki pomocy św. Antoniego, jak wszyscy orzekliśmy, który zdążył na Cztery Kopy przed zmierzchem, okulary odnalazły się. Nie był to jedyny sukces naszej wycieczki.

herby_min

Łukasz Pawłowski zaprasza do swojej galerii zdjęć – wejście tutaj

Czytaj dalej

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Życzenia Świąteczne

Tak byśmy chcieli, by te wszystkie życzenia przełamane okruchem wigilijnego opłatka stały się udziałem naszych dni. Serdeczności i ciepłe słowa, niechby nie tylko rozgrzewały serca, ale przydały nam materialnego szczęścia i powodzenia. Zabieramy je ze sobą, gdy po wieczerzy, już na Pasterce, stajemy przed nowo narodzonym Bogiem. Tam, u stóp żłóbka wspomnimy je prośbą spełnienia, dziękując za miniony od ostatniego Bożego Narodzenia rok. A może powinniśmy też prosić o siłę wiary, by móc zrozumieć sens naszych życiowych doświadczeń. Czasem trudnych i bolesnych. A później, z ufnością i z pokojem serca zdać się na Bożą Mądrość, która Tobie i mnie wyznacza ścieżkę wędrówki na każdy dzień. A ta, niech w nadchodzącym Nowym Roku stanie się szeroką aleją, spowitą łagodnością dojrzewającej wiosny, na której prawi i życzliwi ludzie bezinteresownie służyć będą napotkanym wszelkim  dobrem, zrodzonym potrzebą spełniania praw spisanych Dekalogiem. Tego serdecznie życzę Klubowiczom, Przyjaciołom i wszystkim Tym, którzy trafią na nasz blog.

bn_2010_min

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Miejski Dom Kultury w Blachowni – 12 grudzień 2010 r.

13grud_minNie, nie pamiętacie tego mroźnego niedzielnego poranka, budzącego w trwodze grudniowy dzień. Nie możecie pamiętać, bo historia waszego życia nie sięga 13 grudnia 1981 roku.  A jednak, przyszliście dziś tutaj –  aż na scenę MDK w Blachowni, by nam, którym miniony czas przesłonił być może obrazy tamtych dni – przypominać. Pamięć jest po to, aby nieść przez pokolenia przekaz prawdy i dobra. By oddać hołd tym, którzy cierpieli. Nie dlatego, że chcieli coś zdobywać dla siebie, ale żądali lepszego jutra dla nas wszystkich – dla Rzeczypospolitej. Tej wolnej i sprawiedliwej. Takiej, w której szanować się będzie w imię solidarności człowieka słabego i zagubionego. Byle prawego i uczciwego. Ta grudniowa noc wielu  odebrała nadzieję, ale byli też tacy, którym promyk wolności migotał spoza krat i więziennych murów. To oni udręczeni rozłąką, niepewni jutra, układali w mrocznych i zimnych celach wiersze, które dziś, gorącym sercem i ze szczerym  patosem recytujecie. To o nich pisano solidarnościowe hymny i ballady. Słuchamy w waszych interpretacjach „Mury”, „Obławę”, „Balladę o Janku Wiśniewskim”, myśląc – jakże to niedawno. Jak to możliwe, że  wy, na scenie, jesteście tacy dorośli. Czy gdyby wrócić ten czas, zrobilibyśmy coś lepiej, sprawiedliwiej ? Wiem, że zadajecie nam takie pytania. Aż do bólu. Może jeszcze błądzimy zachłyśnięci cukierkowatą wolnością.. Może poszukujemy własnej drogi w dżungli europejskich doświadczeń. Chcemy jednak wierzyć, że gdy śpiewacie, że „Jedyne co mam, to złudzenia, że mogę mieć własne pragnienia”, to niech ta rozterka pozostanie już tylko wspomnieniem naszych doświadczeń. Przypominajcie sobie i nam, tak jak w ten dzisiejszy wieczór o tych, którzy przeżyli gorycz i ból , byście mogli marzyć. I by już więcej nie rodziły się smutki, takie jak ten, spisany poetycką refleksją grudniowej nocy.

Piosenka dla synka

Nazwali to internowaniem,
A to jest po prostu więzieniem.
Cały świat został za kratami
I nie mogę być blisko Ciebie.
Czytałbym Ci bajeczki na głos
I byłbyś cały zasłuchany,
Bajki plotą służbiści w radio,
A ja, jestem internowany.
Nie pójdziemy na spacer do lasu
I nie będzie misia pod choinką,
Ale wspomnij swego ojca czasem,
Jak ja myślę o Tobie, synku.
Ojca nigdy się nie wypieraj,
Bo cierpię – nie za zbrodnię siedzę.
Nie zgodziłem się tylko wybierać
Między mym honorem i hańbą.

W realizacji programu uczestniczyli :  Czytaj dalej

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Ścianka wspinaczkowa ks. Grzegorza

Leżę sobie i patrzę. Obok, po ścianie łazi mucha. Coraz wyżej i wyżej. Słyszę, jak natrętnym brzęczeniem naśmiewa się z autorytetu Newtona i śmiało wędruje po suficie. No, tego już za wiele. Oręż w dłoń i …..? I zamienimy się. Teraz ty poleżysz na grzbiecie. A my, istoty dwunożne – choć z nieco większym rozumkiem – spojrzymy w dół, z twojej niedawnej perspektywy. Jak ? O tym opowie w swoim felietonie Ks. Grzegorz Płaneta . Prócz fotek zamieszczonych w galerii, dokumentujących pasję i zapał, będzie oferta również dla nas – wiecznie młodych. Posmakujmy i takich emocji.

scianka_minInny wymiar KKTA, czyli wspinaczka

Tak jest, że trudno zarazić sportem, który uprawiam wyczynowo, choćby w stopniu amatorskim. Wielu podziwia, rozmawia, snuje plany, a kiedy przychodzi co do czego, to zostaję sam… zwieszam linę z góry i wychodzę kolejną drogę na skałkach jurajskich używając jakiejś autoasekuracji, albo przyuczam kolejną osobę, na ile wystarczy jej zapału? Dziś jest już trochę inaczej.
W końcu kilka osób udało się namówić na kurs wspinaczkowy. Trzy lata temu jechałem w Alpy już nie sam – na razie na treking. W następnym roku już wyczynowo – czyli z użyciem specjalistycznego sprzętu – wychodzenie na szczyty pokryte lodowcami. Pojawiają się tam także osoby z Blachowni.
Latem 2009 powstał w mojej głowie – wydawałoby się – szalony pomysł. W domu rodzinnym stała mało zagospodarowana stodoła – a przynajmniej jej część – którą postanowiłem wykorzystać, aby zbudować… ściankę wspinaczkową. No i rozpoczęło się – najpierw sprzątanie – z Piotrkiem Wodo zaczęliśmy od przenoszenie węgla – później pojawiły się kolejne osoby i jakoś już szło. Największym problemem była zmiana dachu – pokryty eternitem – nie za bardzo nadawał się do tego, by inwestować w jego ocieplenie – więc po zdjęciu przybiliśmy dechy i papę. Ocieplenie na zewnątrz, ścianka działowa i wreszcie konstrukcje w środku – pierwsze ściany miały 4.5m. wysokości. Tak rozpoczęliśmy treningi. Czytaj dalej

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj