Miejski Dom Kultury w Blachowni – 12 grudzień 2010 r.

13grud_minNie, nie pamiętacie tego mroźnego niedzielnego poranka, budzącego w trwodze grudniowy dzień. Nie możecie pamiętać, bo historia waszego życia nie sięga 13 grudnia 1981 roku.  A jednak, przyszliście dziś tutaj –  aż na scenę MDK w Blachowni, by nam, którym miniony czas przesłonił być może obrazy tamtych dni – przypominać. Pamięć jest po to, aby nieść przez pokolenia przekaz prawdy i dobra. By oddać hołd tym, którzy cierpieli. Nie dlatego, że chcieli coś zdobywać dla siebie, ale żądali lepszego jutra dla nas wszystkich – dla Rzeczypospolitej. Tej wolnej i sprawiedliwej. Takiej, w której szanować się będzie w imię solidarności człowieka słabego i zagubionego. Byle prawego i uczciwego. Ta grudniowa noc wielu  odebrała nadzieję, ale byli też tacy, którym promyk wolności migotał spoza krat i więziennych murów. To oni udręczeni rozłąką, niepewni jutra, układali w mrocznych i zimnych celach wiersze, które dziś, gorącym sercem i ze szczerym  patosem recytujecie. To o nich pisano solidarnościowe hymny i ballady. Słuchamy w waszych interpretacjach „Mury”, „Obławę”, „Balladę o Janku Wiśniewskim”, myśląc – jakże to niedawno. Jak to możliwe, że  wy, na scenie, jesteście tacy dorośli. Czy gdyby wrócić ten czas, zrobilibyśmy coś lepiej, sprawiedliwiej ? Wiem, że zadajecie nam takie pytania. Aż do bólu. Może jeszcze błądzimy zachłyśnięci cukierkowatą wolnością.. Może poszukujemy własnej drogi w dżungli europejskich doświadczeń. Chcemy jednak wierzyć, że gdy śpiewacie, że „Jedyne co mam, to złudzenia, że mogę mieć własne pragnienia”, to niech ta rozterka pozostanie już tylko wspomnieniem naszych doświadczeń. Przypominajcie sobie i nam, tak jak w ten dzisiejszy wieczór o tych, którzy przeżyli gorycz i ból , byście mogli marzyć. I by już więcej nie rodziły się smutki, takie jak ten, spisany poetycką refleksją grudniowej nocy.

Piosenka dla synka

Nazwali to internowaniem,
A to jest po prostu więzieniem.
Cały świat został za kratami
I nie mogę być blisko Ciebie.
Czytałbym Ci bajeczki na głos
I byłbyś cały zasłuchany,
Bajki plotą służbiści w radio,
A ja, jestem internowany.
Nie pójdziemy na spacer do lasu
I nie będzie misia pod choinką,
Ale wspomnij swego ojca czasem,
Jak ja myślę o Tobie, synku.
Ojca nigdy się nie wypieraj,
Bo cierpię – nie za zbrodnię siedzę.
Nie zgodziłem się tylko wybierać
Między mym honorem i hańbą.

W realizacji programu uczestniczyli :  Czytaj dalej

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Ścianka wspinaczkowa ks. Grzegorza

Leżę sobie i patrzę. Obok, po ścianie łazi mucha. Coraz wyżej i wyżej. Słyszę, jak natrętnym brzęczeniem naśmiewa się z autorytetu Newtona i śmiało wędruje po suficie. No, tego już za wiele. Oręż w dłoń i …..? I zamienimy się. Teraz ty poleżysz na grzbiecie. A my, istoty dwunożne – choć z nieco większym rozumkiem – spojrzymy w dół, z twojej niedawnej perspektywy. Jak ? O tym opowie w swoim felietonie Ks. Grzegorz Płaneta . Prócz fotek zamieszczonych w galerii, dokumentujących pasję i zapał, będzie oferta również dla nas – wiecznie młodych. Posmakujmy i takich emocji.

scianka_minInny wymiar KKTA, czyli wspinaczka

Tak jest, że trudno zarazić sportem, który uprawiam wyczynowo, choćby w stopniu amatorskim. Wielu podziwia, rozmawia, snuje plany, a kiedy przychodzi co do czego, to zostaję sam… zwieszam linę z góry i wychodzę kolejną drogę na skałkach jurajskich używając jakiejś autoasekuracji, albo przyuczam kolejną osobę, na ile wystarczy jej zapału? Dziś jest już trochę inaczej.
W końcu kilka osób udało się namówić na kurs wspinaczkowy. Trzy lata temu jechałem w Alpy już nie sam – na razie na treking. W następnym roku już wyczynowo – czyli z użyciem specjalistycznego sprzętu – wychodzenie na szczyty pokryte lodowcami. Pojawiają się tam także osoby z Blachowni.
Latem 2009 powstał w mojej głowie – wydawałoby się – szalony pomysł. W domu rodzinnym stała mało zagospodarowana stodoła – a przynajmniej jej część – którą postanowiłem wykorzystać, aby zbudować… ściankę wspinaczkową. No i rozpoczęło się – najpierw sprzątanie – z Piotrkiem Wodo zaczęliśmy od przenoszenie węgla – później pojawiły się kolejne osoby i jakoś już szło. Największym problemem była zmiana dachu – pokryty eternitem – nie za bardzo nadawał się do tego, by inwestować w jego ocieplenie – więc po zdjęciu przybiliśmy dechy i papę. Ocieplenie na zewnątrz, ścianka działowa i wreszcie konstrukcje w środku – pierwsze ściany miały 4.5m. wysokości. Tak rozpoczęliśmy treningi. Czytaj dalej

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Koncert Zaduszkowy – 28 listopad 2010 r.

Zapraszając do Miejskiego Domu Kultury, czuję się zobowiązany do przekazania na tym forum paru refleksji, które zainspirował ten niedzielny wieczór. Mogło się wydawać, że wypełnią go interpretacje znanych, a może już wcześniej goszczących na scenie MDK kompozycji z szerokiego repertuaru piosenki poetyckiej. Poezja śpiewana wpisuje się doskonale w zaduszkowy klimat. I pewnie w takiej konwencji też byłoby ciekawie, ale dziś zaoferowano nam  coś więcej. Coś, co jest bodaj najtrudniejszą formą muzycznej ekspresji – piosenkę aktorską. Mała sala Kameny, goszcząca na czas remontu młodych artystów, pozwoliła być bliżej nich i niemal w klubowej atmosferze chłonąć emocje wyrażane słowem, dźwiękiem i osobistą narracją. Ze sceny padły mądre i  głębokie frazy  o najważniejszych wartościach, z którymi przychodzi się mierzyć, krocząc ścieżkami życia. Któż nie pyta, czy lepiej jest być, czy mieć. Kto nie dotknął samotności, egzystencjalnej pustki. Kto nie tracił nadziej i z trudem powtarzał – wierzę …. Te rozterki i dylematy na trwałe są wpisane w nasze losy. Odciskają piętno i inspirują, dając jako owoce przeżywania bólu zagubienia i radości poznania – artystyczny przekaz. Ten, wypełniony słowem i ten wybrzmiały dźwiękiem. Gdy mamy już materię sztuki,  nim ta trafi do odbiorcy, zostaje przetworzona przez osobowość artysty. Ubarwi ja ekspresja interpretacji, talent i wrażliwość. Wykonawca zespoli w sobie emocje własnych doświadczeń i autorskich zamierzeń. Zrodzi się wówczas duchowa synergia i powstanie to coś, co nazywamy piosenką aktorską. Takich klimatów zasmakowaliśmy, uczestnicząc w ostatnim artystycznym przedsięwzięciu Miejskiego Domu Kultury. Były pięknie zróżnicowane. „Popłynęliśmy” Perłową Łodzią Antoniny Krzysztoń, poprzez zakamarki Krakowskiej Piwnicy Pod Baranami, aż po refleksyjną, czasem drapieżną lirykę Agnieszki Osieckiej. Piosenka aktorska wymaga dużych umiejętności i scenicznej odwagi w wyrażaniu uczuć. Trafnie dobrane do temperamentu i osobowości wykonawców piosenki, pozwoliły dostrzec efekty doskonalenia warsztatu wokalnego i aktorskich umiejętności. Cieszy mnie to ogromnie, gdyż uwierzytelnia sens istnienia MDK-u i pracy jego instruktorów z uzdolnioną i ambitną młodzieżą. Teraz, gdy w ostatnich tygodniach usłyszeliśmy tyle frazesów i niepokojących oświadczeń,  chciałbym zaapelować do tych, którym powierzyliśmy mandat zaufania. Zaapelować słowami piosenki : „nie zabijajcie tej miłości”, która garstce młodych ludzi pozwala właśnie „być”. Niekoniecznie „mieć”. Dzień oczyszczenia mamy już poza sobą. A oni, niech jak najdłużej sprawiają nam radość i przynoszą dumę miastu, w którym trudno w tej materii znaleźć  coś bardziej wartościowego. Popłyńmy dalej „perłową łodzią „. Może za cenę dziury w chodniku, czy jeszcze jednego piwnego pubu. Postarajmy się zrozumieć to, co chcieli nam dziś powiedzieć. A zdołaliśmy usłyszeć, że gdy będziesz miał już wszystko, to nie będziesz miał nic. To wielka mądrość. Daleka od politycznych swad, strategii i rozrachunków.  Dajmy im szansę, by mogli „być”. Koncert Zaduszkowy przygotowali : Czytaj dalej

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Wycieczka do Warszawy – 20 listopad 2010. Muzeum Powstania Warszawskiego, Łazienki, Wilanów

Rok 1939 – 1 milion 300 tysięcy mieszkańców.  Czerwiec 1944 – 900 tysięcy. Grudzień 1944 roku – niespełna tysiąc osób, koczujących w zgliszczach. Śmiertelna pustka. Z krążącego nad lewobrzeżną częścią miasta samolotu widać morze ruin. Kikuty domów, kościołów, mostów. Rumowiska cegieł , na szarych , zasypanych gruzem przestrzeniach, ciągnących się aż po horyzont. Czy taki obraz ujrzał w swych wizjach Nostradamus ? A może to tylko popis scenarzysty, szukającego pomysłów do kolejnej apokaliptycznej produkcji filmowej, mającej wyzwolić chwilową trwogę. Nie, to prawdziwy widok Warszawy. Miasta zgładzonego przez hitlerowskiego najeźdźcę. Ukaranego za powstańczy zryw. Za patriotyzm, dumę i bohaterstwo jego mieszkańców.

mpw_min

Czytaj dalej

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj