Ze Słowacji przez Polski Grzebień – 17 lipiec 2010 r.

Tyle wyrzeczeń i trudu. Pobudka w „środku nocy”, kilkuset kilometrowa podróż, dźwiganie ciężkiego plecaka i w końcu mozolna wspinaczka. Krok za krokiem w słonecznej spiekocie. Wyżej i wyżej. Kto nie gościł w wysokich górach, ma prawo zamyślić się nad sensem takiej recepty na relaks. Kiedy jednak przełamie niechęć, pokona słabości i stanie pośród skalistych turni, spoglądając w przepastną otchłań  doliny, serce bezwiednie zawoła – Boże nie skąp zdrowia, i daj siłę by tu powrócić. To czarodziejska kraina, choć turystyczne mapy opisują ja pretensjonalnym określeniem Wysokie Tatry.

pol_grzeb_min Czytaj dalej

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Dookoła gminy Popów – wycieczka rowerowa 11 lipiec 2010 r.

Upalny poranek nie zniechęcił rowerzystów do przyjazdu na kolejny, niedzielny rajd, tym razem poprowadzony wokół gminy Popów. Organizatorzy – LGD „Zielony Zakątek Śląska”, trafnie przewidując pogodę, zaproponowali trasę prowadzącą zacienionymi drogami, wybierając na miejsca postoju nabrzeża  przepływających przez gminę rzek : Liswarty i Warty. Postarali się również, by odwiedzić najpiękniejsze zakątki, poznać historię regionu i dotrzeć do obiektów sakralnych i technicznych (młyn, mosty ), wartych poznania. Widoki łanów zbóż, skąpanych żarem lipcowego słońca, rozpostartych pod błękitnym niebem, przypominały obrazy zapisane dziecięcą pamięcią, sięgającą do rycin z elementarza. W ten skwarny dzień poznaliśmy kolejny zakątek powiatu kłobuckiego i dane nam było doświadczyć dowodów gościnności jego gospodarzy. Zapewne wielu z nas przyjedzie tutaj ponownie czy to na grzybobranie, czy na biwak nad rzeką, czy też na chwilę refleksji pośród kalwaryjskich kapliczek w Wąsoszy. Foldery przekazane przez organizatorów ułatwią to zadanie. Tym, którzy z nami nie dojechali do Popowa, pozostaje do przejrzenia dokumentacja imprezy dostępna na forum rowerowym oraz galeria fotografii, opisująca obrazami to rekreacyjne spotkanie. I w tym miejscu , jakby na marginesie wydarzeń, snuje się refleksja, że gdyby nie pasja Andrzeja Siwińskiego, którą przez lata dzielił się z nami zapraszając na rowerowe wyprawy po Ziemi Częstochowskiej, nie byłoby nas tutaj, a wielkie grillowanie na koniec rajdu, nie byłoby tak radosne, bo stół i biesiadę najpiękniej dzieli się z przyjaciółmi, których o ile byłoby mniej, gdybyśmy nie spotkali się kiedyś w peletonie Pana Andrzeja.

lgd_popow_mmin

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Ojców i okolice – wycieczka rowerowa, 3 lipiec 2010 r.

Jurajskie widoki nie są nam obce, ale trzeba przyznać, że te, które zdobią okolice Ojcowa można ocenić jako najpiękniejsze. Trasa rowerowej wycieczki, którą przygotowali Jadzia i Radek Kostrzewowie, w ramach imprez organizowanych przez Częstochowską Grupę Rowerową, w pełni potwierdziła tę prawdę. Skąpane w letnim słońcu wapienne ostańce skrzyły się bielą, pośród zieleni drzew a ich kształty wyzwalały w wyobraźni ciekawe skojarzenia. Za każdym załomem skały, niemal za każdym zakrętem, otwierał się nowy widok. Chciałoby się, co chwila zsiadać z roweru, by go skadrować w wizjerze aparatu. Mimo oczywistej prawdy, że rower daje poczucie wolności i naturalnego kontaktu z przyrodą, w tym zakątku Małopolski lepiej wędrować piechotą. Będzie więcej czasu na smakowanie darów natury. Ten fakt, również został uwzględniony w projekcie wycieczki, gdyż jej fragment, prowadzący przez Górę Okopy, przebyliśmy piechotą. Warto było trochę się powspinać, aby spojrzeć z wysoka na dolinę Prądnika i na wzgórza otaczające Ojców. Skoro są wzniesienia, będą podjazdy i zjazdy, a te towarzyszyły nam wzdłuż całej trasy. Były ciekawym doświadczeniem pomykania z prędkością blisko 60 km/godz, lub ślamazarnego wtaczania się po stromiźnie, niczym raczkujące niemowlę. Były też niespodzianki, jak choćby niemożność  przebycia Doliny Kluczwody. Woda w niej rzeczywiście kluczyła i to tak skutecznie, że szlak stał się niemożliwy do przebrnięcia. Ale nie ma tego złego…, bo gdy z konieczności wybraliśmy nową drogę do stacji kolejowej, ze wzgórza rozpostarł się przepastny widok, sięgający z nad Krakowa, aż po Beskidy, z górującą na horyzoncie Babią Górą. Z dokumentacją fotograficzną zapoznać się, wchodząc do galerii zdjęć.

ojcow_min1

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Wycieczka rowerowa na Górę Św. Anny – 26 czerwiec 2010 r.

Dwa lata temu, z pewną rezerwą proponowałem jednodniową wycieczkę rowerową na dystansie 150, a może i więcej kilometrów. Czas biegł bezowocnie i dopiero trzy tygodnie temu, niektórzy z nas, w drodze do Kamienia Śląskiego taki plan zrealizowali. Jadąc na Górę Świętej Anny poprawiliśmy ten wynik, pokonując barierę 200 kilometrów „przepedałowanych” jednego dnia. Statystyki i łamanie barier ludzkiej ułomności daje okazję do zadowolenia, ale najważniejsza jest radość odkrywania nowych miejsc i ich poznawanie. Jak dochodzi do tego jeszcze coś dla ducha, przyjemność z wyjazdu staje się pełniejsza. Tak też było w ostatnią sobotę czerwca. Nim dotarliśmy do Zdzieszowic, gdzie reszta grupy dojechała pociągiem, poranek przywitał nas chłodną,  przyjazną rowerową pogodą. Dzięki temu, podróżując ze średnią prędkością ok. 23 km/h, już przed dziewiątą  spacerowaliśmy po Zdzieszowickim rynku, a na licznikach pojawiły się 83 kilometry pokonanej drogi. Po przyjeździe pociągu z Opola, rozpoczęła się prawdziwa wycieczka i zwiedzanie. Po kilku kilometrach była Żyrowa z pałacem o historii sięgającej kilkuset stuleci. Nieco później Sanktuarium na Górze Św. Anny, skalny amfiteatr, Strzelce Opolskie z ruinami pałacu, Jemielnica z cysterskim zespołem klasztornym, którego początki sięgają XII wieku, Centawa z kościołem z 1253 roku,  Wielowieś, Tworóg, Brusiek, Koszęcin. Po drodze urocze krajobrazy i przydrożne kapliczki, w których można było napotkać ciekawe figury, dziś prawie zapomnianego św. Jana Nepomucena. Starczyło jeszcze czasu, żeby zajrzeć na świąteczny piknik w Koszęcinie i w Konopiskach.

gsa_min

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj