Wysokie Tatry – Krywań 2 494 m n.p.m.

Tatrzańskie legendy, pełne baśniowych postaci i skrytych do dziś tajemnic, mówią o kowalu Krywaniu, który z bratem Giewontem, pełniącym rycerską posługę, zamieszkiwał w licznej rodzinie osiadłej na karpackich połoninach. Przewrotny, zły los – jak to w baśniach bywa  – zamienił rodzeństwo  w skaliste, niedostępne szczyty. I tak ponad ziemię, którą niegdyś pokrywały wody kryjące w czeluściach mórz stada ogromnych, mitycznych stworów, wyrosły sięgające chmur granitowe turnie.
To piękne opowieści budzące ciekawość i grozę.  Będąc gościem na tatrzańskim szlaku spoglądamy na zarysy zboczy, na wierzchołki gór, kojarząc te kształty z obrazami zapisanymi codziennym postrzeganiem prozaicznych przedmiotów. Patrzymy na Krywań. Czy jego wierzchołek  rzeczywiście swym brakiem symetrii zasługuje na taki przydomek ? Na początku drogi nie łatwo dociec tej prawdy.

krywan1_min

Czytaj dalej

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Wycieczka na Mogielicę – Beskid Wyspowy, 27.06.2009 r.

Na górskich wycieczkach zdobywa się różne doświadczenia. Szczególnie te pozostają w pamięci, gdy pogoda dyktuje swoje warunki. Wtedy trzeba umieć cieszyć się z tego co ofiaruje przyroda i nie tracić nadziei, że przestanie padać, a błocko nie będzie się już  wlewać do butów. Tak też było na szlakach Beskidu Wyspowego. Do Mogielicy deszcz, mżawka i mgła, a później pogodne popołudnie i piękne beskidzkie panoramy. Niezapomnianym pozostanie również towarzystwo much, które rojami, niczym w filmie Hitchcocka, krążyły nieprzerwanie nad głowami. Mgła, mżawka, błoto a przede wszystkim dokuczliwe owady budowały stan świadomości, niczym ten ze starego dowcipu – „przychodzi baba do lekarza” cała oblepiona muchami. Lekarz z akademicką wnikliwością rzuca dociekliwe pytanie : z czym pani przychodzi ? A pacjentka z satysfakcją dobroczyńcy NFZ-tu rezolutnie odpowiada : doktorze, zostałam zmuszona.

Fotografie nie oddadzą, co prawda,  tego specyficznego klimatu, ale opowiedzą wiele o naszej wycieczce na Mogielicę

mogielica_min

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Wycieczka rowerowa – niedziela 21 czerwca

Pogoda niepewna, ale pojechaliśmy. Nie było czego żałować. Piękne jurajskie klimaty skryte niemal w obszarze częstochowskiej aglomeracji. Kwietne łąki zdobione czerwienią maków, błękitem chabrów, bielą rumianków, zaprowadziły nas w gościnne i pełne religijnej atmosfery sanktuaria. Trasa prowadziła przez Gorzelnię do Sanktuarium Krwi Chrystusa, skąd dojechaliśmy do Promenady w dzielnicy Tysiąclecie i otaczającego ją Lasku Aniołowskiego. Dalej, czerwonym szlakiem rowerowym do Mstowa, odwiedzając historyczny Klasztor Kanoników Regularnych i maryjne sanktuarium. Wracając do Częstochowy odwiedziliśmy Przeprośną Górkę, zatrzymując się przy Sanktuarium Św. Ojca Pio i okalającej go drodze krzyżowej, z niezwykłymi rzeźbami zdobiącymi stacje Męki Pańskiej. W sumie wycieczka niezbyt forsowna, ale bardzo interesująca.

mstow1_min

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Górskie pielgrzymowanie – Śnieżnik, 13 czerwca 2009 r.

Kopulasty szczyt wyrosły ponad rozległe doliny. Wokół stada owiec i kóz pobrzękujące pasterskim dzwonkami. Ich melodia niesie się pośród świstu wiatru i toczących się niemal na wyciągnięcie ręki strzępów chmur. W promieniach słońca padających z coraz bardziej błękitnego nieba, spośród alpejskich traw wyrasta wyniosła, kamienna wieża widokowa z przycupniętym u jej stóp niewielkim budynkiem turystycznego schroniska. Śnieżnik. Już widzę to zdziwienie i prowokujące –  a z jakiejże to bajki ?. Przecież gdy tam w końcu dotarliśmy, drepcząc po leśnych, kamiennych i bagnistych ścieżkach, stanęła przed nami kupa gruzu, wyznaczająca piramidą najwyższy punkt góry. Na cóż jednak wyobraźnia, która pozwala cofnąć jaźń o setkę lat wstecz, gdy tak właśnie wyglądało miejsce. Czy nie piękniej ? Pewnie tak, ale dobre i to, że przyjazna pogoda pozwoliła cieszyć oczy pięknymi widokami gór i rozległych dolin. Te, chyba niewiele się zmieniły od czasu, gdy w końcu XIX wieku gospodarowała na tych terenach księżna Orańska.  Śnieżnik był pierwszym znaczącym i najwyżej (1 425 m n.p.m.) położonym miejscem naszego szlaku. Górskie wędrowanie, którego trasę można prześledzić na mapie topograficznej, miało również charakter pielgrzymkowy. Pod koniec drogi zagościliśmy w Sanktuarium Matki Bożej Śnieżnej. Dzięki uprzejmości jego gospodarza, ks. Wiesława, za co jesteśmy mu ogromnie wdzięczni, stanęliśmy pod słynącą cudami figurką Matki Bożej, ukoronowanej papieskimi insygniami. W tym niewielkim kościółku, pełnym symbolicznych malowideł, mogliśmy uczestniczyć we mszy świętej sprawowanej przez wędrującego z nami ks. Jacka. Zanieśliśmy tam nasze troski i radości, pamiętając o tych, co w górach pozostali na zawsze i o naszym klubowym przyjacielu Jacku Telerze, dziś pokonującym kaprysy zdrowia i zmienną pogodę Karakorum. A przed nami jeszcze stylowe budowle starego Międzygórza i drugi w Polsce, co wielkości wodospad, spiętrzający wartki nurt rzeki Wilczki. W nogach czuć ponad 33 kilometry przebytej drogi a gdzieś w sercu pozostały obrazy Sudetów , które łatwiej będzie wspominać spoglądając na zdjęcia zamieszczone w galerii.

snieznik_min

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj