Górskie pielgrzymowanie – Śnieżnik, 13 czerwca 2009 r.

Kopulasty szczyt wyrosły ponad rozległe doliny. Wokół stada owiec i kóz pobrzękujące pasterskim dzwonkami. Ich melodia niesie się pośród świstu wiatru i toczących się niemal na wyciągnięcie ręki strzępów chmur. W promieniach słońca padających z coraz bardziej błękitnego nieba, spośród alpejskich traw wyrasta wyniosła, kamienna wieża widokowa z przycupniętym u jej stóp niewielkim budynkiem turystycznego schroniska. Śnieżnik. Już widzę to zdziwienie i prowokujące –  a z jakiejże to bajki ?. Przecież gdy tam w końcu dotarliśmy, drepcząc po leśnych, kamiennych i bagnistych ścieżkach, stanęła przed nami kupa gruzu, wyznaczająca piramidą najwyższy punkt góry. Na cóż jednak wyobraźnia, która pozwala cofnąć jaźń o setkę lat wstecz, gdy tak właśnie wyglądało miejsce. Czy nie piękniej ? Pewnie tak, ale dobre i to, że przyjazna pogoda pozwoliła cieszyć oczy pięknymi widokami gór i rozległych dolin. Te, chyba niewiele się zmieniły od czasu, gdy w końcu XIX wieku gospodarowała na tych terenach księżna Orańska.  Śnieżnik był pierwszym znaczącym i najwyżej (1 425 m n.p.m.) położonym miejscem naszego szlaku. Górskie wędrowanie, którego trasę można prześledzić na mapie topograficznej, miało również charakter pielgrzymkowy. Pod koniec drogi zagościliśmy w Sanktuarium Matki Bożej Śnieżnej. Dzięki uprzejmości jego gospodarza, ks. Wiesława, za co jesteśmy mu ogromnie wdzięczni, stanęliśmy pod słynącą cudami figurką Matki Bożej, ukoronowanej papieskimi insygniami. W tym niewielkim kościółku, pełnym symbolicznych malowideł, mogliśmy uczestniczyć we mszy świętej sprawowanej przez wędrującego z nami ks. Jacka. Zanieśliśmy tam nasze troski i radości, pamiętając o tych, co w górach pozostali na zawsze i o naszym klubowym przyjacielu Jacku Telerze, dziś pokonującym kaprysy zdrowia i zmienną pogodę Karakorum. A przed nami jeszcze stylowe budowle starego Międzygórza i drugi w Polsce, co wielkości wodospad, spiętrzający wartki nurt rzeki Wilczki. W nogach czuć ponad 33 kilometry przebytej drogi a gdzieś w sercu pozostały obrazy Sudetów , które łatwiej będzie wspominać spoglądając na zdjęcia zamieszczone w galerii.

snieznik_min

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Rajd rowerowy do Świętej Anny – 6 czerwca 2009 r.

Choć prognozy pogody straszyły popołudniowym deszczykiem i wieczorna ulewą, udało się. Przejechaliśmy 108 kilometrów, odwiedzając wszystkie zaplanowane miejsca. Cel rajdu – klasztor w Św. Annie, był już wcześniej przez nas odwiedzany, ale tym razem dotarliśmy tam nieco inną drogą. Warto było zjechać na polne ścieżki prowadzące wzdłuż Warty. W ten sposób przebyliśmy piękny szlak z Częstochowy do Mstowa, przecinający tzw. „Mirowski Przełom Warty”. Choć obszar ten nie jest wydzielonym rezerwatem, czy parkiem krajobrazowym, do takiego określenia z pewnością predestynuje. Warto przyjechać tutaj raz jeszcze, ciesząc oczy pięknem przyrody i widokami rozpościerającymi się ze wzgórz. Zainteresowanych odsyłam do galerii fotografii z wycieczki oraz na stronę internetową stowarzyszenie „Przytulia”, które wydało interesujący przewodnik po tym terenie.

swanna_min1

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

ks. Damian Kubis – Prymicje Kapłańskie 31.05.2009 r.

Czasem zastanawiam się co jest ważniejsze dla KKTA : idea, której w działaniu jesteśmy wierni, czy społeczność, którą skupiamy wokół klubowych pomysłów. Jak zwykle jedno przenika drugie i bez siebie wzajem egzystować nie może. Spoglądamy więc z radością  na pokonywanie kolejnych barier i życiowe sukcesy tych, z którymi odkrywaliśmy piękno świata, odnajdując przyjemność z przeżywania niecodziennych chwil . Cieszymy się, że jeden z nas – Damian Kubis, z którym przemierzaliśmy górskie i rowerowe szlaki, stanął u progu konsekrowanego sakramentem kapłaństwa życia.  Życzymy mu na tej drodze wytrwałości, Bożej Opieki i mądrości, którą niech Duch Święty szczodrze obdaruje młodego kapłana. Ufamy, że tak się stanie, bo już sam symbol sprawowania Prymicyjnej Eucharystii w dzień jego zesłania, utwierdza nas w takim przekonaniu. My zaś, bylibyśmy ogromnie radzi widzieć Cię – księże Damianie- znowu z nami. Może odpoczniesz gdzieś na górskiej wędrówce od trudów pasterzowania a my, tak po ludzku, będziemy mogli znowu  pogadać.

prym_min

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Jubileusz święceń kapłańskich naszego duszpasterza

U stóp ołtarza Jasnogórskiej Kaplicy stanęli kapłani, którzy 40 lat temu przyjmując święcenia rozpoczęli trud pasterzowania w chrystusowej owczarni. Wśród nich,  ksiądz Andrzej Walaszczyk, proboszcz blachowiańskiej parafii p.w. Matki Bożej Królowej Polski. Stanęli przed wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej, by wespół z Arcybiskupem Stanisławem Nowakiem sprawować Najświętszą Eucharystię, dziękując w ten sposób za dar powołania i wytrwałość w pełnieniu kapłańskiej posługi. Przed laty, gdy ich dusze targały namiętności a polityczny klimat nie sprzyjał takim wyborom, Chrystus rzekł – „ pójdźcie za mną”. I poszli, dzieląc troski i radości swych parafian, umacniając ich wiarę i jakże często, po ludzku – służąc im pomocą.  Bądźcie jak św. Jan Maria Vianney,  proboszcz z Ars, powiedział w homilii ks. Arcybiskup, rozważając rolę kapłana w dzisiejszym społeczeństwie. Cieszymy się, że te słowa, pełne ufności i satysfakcji  z owoców kapłańskiej pracy, skierowane były również do naszego ks. Proboszcza. To wielka radość i Boży dar że katolickiej społeczności coraz mniej licznej blachowiańskiej parafii, przewodzi gospodarz z sercem otwartym dla wszystkich. Odnajdujący w drugim człowieku choćby skrytą, najmniejsza cząstkę dobra, by budować zgodę i zrozumienie. Współpraca i tolerancja jednoczy społeczeństwo i równocześnie daje świadectwo prawdziwej wiary, która otwiera podwoje kościoła wszystkim, w których tli się choćby maleńkie zarzewie poszukiwania prawdy. Żeby być dobrym kapłanem, dobrym proboszczem, nie można uciekać od ludzi. Trzeba być z nimi takimi, jakimi są i w mozole powołania uświęcać ich dusze. Właśnie taki jest nasz proboszcz i za to, w tę rubinową rocznicę z serca mu dziękujemy. Jesteśmy dumni, gdy ludzie obcy wspominając ubiegłoroczny kataklizm powtarzają słowa z telewizyjnego reportażu, w którym łamiącym się głosem rzekł „ Jak Bóg pozwoli odbudujemy to, co wichura zniszczyła, ale najważniejszy jest człowiek, i to, że nikt nie zginął „. Wieża wygląda dziś bardziej okazale, a człowiek wciąż pozostaje najważniejszym elementem duszpasterskiego trudu. Mając w sercu Boga a w swej służbie oddając się ludziom, zdążamy drogą ku doskonałości. I na tej drodze, życzymy ks. Proboszczowi wytrwałości i obfitości darów Ducha Świętego. Wierzymy, że dobroć, którą nas obdarowuje, odwzajemni się szacunkiem, życzliwością i zrozumieniem, co w ewangelicznym kontekście możemy przecież nazywać miłością. Życzymy, by u schyłku każdego dnia  satysfakcja ze spełnionych zamierzeń przymnażała sił, a ranek, witał dobrym zdrowiem i pogodą ducha. By kościół był zawsze pełen rozmodlonych ludzi, a pośród nich młode, radosne twarze tych , którzy dzięki Twemu Księże Proboszczu przykładowi, pójdą tą samą drogą. Szczęść Boże.

40-lecie_min

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj