Rowerem po gminach : Opatów i Popów – 19.08.2012 r.

Aktywny wypoczynek staje się coraz częstszym sposobem na zagospodarowanie weekendowego, wolnego czasu. Gdy naprzeciw takim oczekiwaniom wychodzi zaproszenie na  wzorowo zorganizowaną i interesującą rowerową wycieczkę, chętnych nie zabraknie. Dzięki Stowarzyszeniu LGD „Zielony Wierzchołek Śląska”,  takich ofert pojawia się wiele. W niedzielę 19-tego sierpnia  mięliśmy okazję uczestniczyć w jednej z nich, poznając w czasie rowerowego rajdu najpiękniejsze i najciekawsze zakątki gmin : Opatów i Popów (folder, mapa trasy, ślad gps). Choć wielu z nas odwiedzało wcześniej tę okolicę, warto tutaj powracać. Popatrzeć na zmiany  i odnaleźć coś, co wcześniej uszło uwadze, jak na przykład piękny, odkryty stalagmit w kamieniołomie w Rębielicach. Równie prowokującym do kolejnych wyjazdów jest serdeczna atmosfera i profesjonalna organizacja wycieczek. Nie bez znaczenia pozostaje również sposobność spotkania grupy przyjaciół, a często poznania nowych, interesujących ludzi, z radością spoglądających na piękno otaczającego świata i umiejących dzielić się z innymi swoją wiedzą, doświadczeniem i wrażliwością postrzegania rzeczy ważnych. Więcej informacji o wycieczce można znaleźć na stronie internetowej organizatora, a także na stronie Częstochowskiego Forum Rowerowego, oraz obejrzeć galerie zdjęć z imprezy, do której zapraszam.

lgd_opatow-popow_2012_min

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Piechotą brzegiem Bałtyku

Tegoroczne lato obfituje w interesujące pomysły na zagospodarowanie wakacyjnego czasu aktywną rekreacją. Na forum KKTA pojawiają się relacje z różnych przedsięwzięć, w których uczestniczą nasi klubowicze. Kontynuując ten wątek, z przyjemnością publikuję wpis dokumentujący pieszą wycieczkę wzdłuż polskiego wybrzeża Bałtyku. Pomysłodawcą i uczestnikiem tego przedsięwzięcia jest Tomek Ściubidło, który był praktycznie pierwszym klubowiczem KKTA, biorącym udział w otwierającym działalność Klubu rajdzie rowerowym do Czernej. Wtedy z ks. Jackiem wyjechały tylko trzy osoby (relacja była zamieszczona w 2006 roku ). Obecnie wyruszył sam i tak zaplanował swoją wyprawę :

W najbliższą środę (25.07.2012) planuję wyjazd z Lublińca o 8.50 do Świnoujścia (pociąg bezpośredni). Tam chcę rozpocząć długi, morski spacer polską plażą, począwszy od niemieckiej granicy. Cała ta wycieczka ma mieć charakter bardziej rekreacyjno-turystyczny niż wyczynowy, dlatego mam zamiar pokonywać dziennie odcinki ok. 25.-kilometrowe. Nie korzystać z pensjonatów lecz spać „w terenie”, na bieżąco uzupełniając zapasy wody i pożywienia w pobliskich miejscowościach. Trasa zasadniczo ma prowadzić plażą, skręcając tylko w miarę potrzeby w głąb lądu. Wyjątek może stanowić odcinek poligonu wojskowego Jarosławiec – Ustka, ponieważ jeśli nie uda się uzyskać pozwolenia, trzeba będzie ominąć go szlakiem turystycznym – z dala od Bałtyku.
Plan minimum to Świnoujście – Hel, jednak jeśli Bóg da i starczy sił, zdrowia oraz wytrwałości, to możliwe, że pokuszę się o plan maksimum ;) …. czyli do Piasków, pod rosyjską granicą.
Na chwilę obecną zanosi się, że całą trasę będę szedł sam. W razie gdyby ktoś miał podobne marzenie do tego mojego, które planuję niebawem zacząć realizować, można będzie się w dowolnym momencie dołączyć, jak i odłączyć. Przy opcji z noclegiem trzeba tylko pamiętać o śpiworze, karimacie i gdy pogoda będzie niepewna – namiocie (ja ze względu na praktyczność i wagę mam jednoosobowy) – Tomek.

Ps. Termin wyjazdu w razie potrzeby mógłby ulec zmianie o kilka dni, podobnie jak długość dziennych odcinków. Trasa jednak raczej pozostaje stała, a kiedy już ją rozpocznę i zdrowie oraz pogoda dopiszą, nie planuję kilkudniowych postojów.

Tomek Ściubidło

Wyprawa zakończyła się pełnym powodzeniem i można było ją śledzić w codziennie przesyłanych MMS-ami newsach (wpisy są nadal dostępne). Dziękuję za możliwość publikacji tego interesującego dziennika wyprawy. Jak widać z zamieszczonych w nim wpisów, cel został osiągnięty, a plan zrealizowany w najbardziej wymagającej opcji. Gratulujemy i podziwiamy za hart ducha, wewnętrzną dyscyplinę i strategię całego przedsięwzięcia. Trochę zazdrościmy tych malowniczych zachodów słońca i szumu morskiej toni, ale na zachętę, dla chcących powtórzyć taki „spacer”, lub co najwyżej nacieszyć oczy widokami, które mu towarzyszyły, Tomek Ściubidło przygotował autorska galerię fotografii, do obejrzenia której zaprasza.

tsc_2012_min

A poniżej relacja z wyprawy (od ostatniego), nadsyłana kolejnymi MMS-ami :

11 sierpnia, poranek -  Pół nocy padał deszcz. Rano jednak przestało padać i wcześnie wyszedłem. Później był piękny wschód słońca i niedługo po nim, w okolicach godziny 6.00, doszedłem do rosyjskiej granicy.(to gdzieś tutaj – przyp KP).  A WIĘC UDAŁO SIĘ ! :) Jeszcze tylko ostatnia kąpiel w morzu przy porannym słoneczku i  „odwrót”. Po chwili jednak zjawia się straż graniczna i…mijamy się bez słowa. Idę więc do wioski i po 20 min.znów straż. Tym razem próbuję numeru „podróż za 1uśmiech” :) Udało się. Więc tym sposobem, za chwilę wsiądę w PKS do Gdańska, a dalej w pociąg do Częstochowy. Podsumowując, to bardzo udany wypad. Myślę, że jak najbardziej było warto.W nogach (muszę to dokładniej policzyć, ale tak w przybliżeniu) sporo ponad 500 km. Szczerze mówiąc, nie czuć tego aż tak bardzo. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale mimo znacznie mniejszej ilości snu, organizm bardzo dobrze się tutaj regeneruje. Wieczorem kładę się „padnięty”, a rano znów można śmiało iść. A koszty – całość, razem z dojazdami i jedzeniem, wyniosła mnie ok. 400-500 zł ! – za 2,5 tygodnia nad morzem ;p

Czytaj dalej

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Świąteczny relaks z rowerem – 15.08.2012 r.

Świąteczne, sierpniowe popołudnie spędziliśmy na rowerowej wycieczce. Celem była Cieszowa, ale po drodze nie brakowało ciekawostek, wartych wartych uwagi. Dzień 15-ty sierpnia, jeszcze przez długi czas będzie się nam kojarzył z tragicznym tornadem, które spustoszyło okoliczne lasy. Podążyliśmy śladem jego przejścia, obserwując pozostałości zmieszczeń i i efekty pracy leśników. Jednym z nich, ogromnie cieszących rowerzystów, biegaczy i piechurów jest kompleks nowych, doskonale utwardzonych dróg poprowadzonych śladem starych, piaszczystych ścieżek. Daja one doskonałe połączenia Trzepizur i Pietrzaków z Aleksandrią, Herbami, Kaliną, Olszyną. Korzystając z nich dojechaliśmy do tej ostatniej miejscowości, by przypomnieć sobie historię i legendy związane z Diabelskim Kamieniem. Później przez Kierzki i Hadrę dotarliśmy na cieszowski kirkut. Tutaj ślady wichury, mimo olbrzymiego nakładu prac porządkowych, są nadal widoczne. Z nostalgią wspominaliśmy wygląd tego miejsca sprzed kilku lat. Czytając ten fragment można również sięgnąć (link tutaj) do opisu podobnej wycieczki z 2006 roku, by przekonać się jak wiele zaszło zmian.

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Wycieczka rowerowa do Borków Wielkich – 04.08.2012 r.

Szukając pomysłu na dłuższą wycieczkę rowerową, warto znaleźć dla niej jakiś cel. Miejsce, które w miarę upływu czasu, będzie kojarzyć się z tym wydarzeniem. Dlatego w zaproszeniu pojawił się klasztor O.O. Franciszkanów w Borkach Wielkich. Był on zarazem kulminacyjnym punktem trasy, która liczyła (jadąc z Blachowni) prawie 80 km. Wybierając przeważnie leśne drogi, minęliśmy Łebki, Zborowskie, Panoszów, Wędzinę Borki Wielkie, Kucoby, Stany, Wrzosy, Koski, Bór Zapilski, Puszczew. Oprócz zespołu klasztornego w Borkach, mieliśmy okazję poznać historię wojennej mogiły w Łebkach, pałac Studnitzów w Wędzinie, kościół oraz pozostający w ruinie budynek fabryki porcelanowych fajek w Zborowskich. Wędrowaliśmy po obszarze pogranicza Drugiej Rzeczypospolitej oraz terytorium rozdzielonego nurtem Liswarty na historyczne ziemie zaboru pruskiego i rosyjskiego. Było więc dużo przyjemności ze spotkania z przyjaciółmi, sporo zadowolenia z aktywnego wypoczynku oraz mała lekcja historii.

borki_wielkie_2012_min

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj