Wycieczka rowerowa na Górę Grojec – 25.08.2012 r.

Grojec – słowo, które brzmi dosyć obco, a zarazem kojarzy się podświadomie z jakimś staropolskim określeniem. Intuicja nie myli, gdyż jego źródłosłowem jest słowiański „hrad”, czyli gród lub grodziec. Więc może w tym miejscu była ulokowana w zamierzchłej przeszłości jakaś prastara osada, może zamek. Naukowych dowodów brak, za to legend i ludowych podań całe mrowie. Fabuły różne, ale niemal wszystkie sprowadzają się do tragicznego kresu książęcej, bądź rycerskiej budowli, gdy zrządzeniem czarciej mocy czeluście góry pochłonęły zamek wraz z krnąbrną córką, która nie chciała spełnić woli rodziców. Ponoć jej duch do dziś błąka się pośród malowniczych drzew, pokrywających dziwnie ukształtowany wierzchołek Grojca. Czy coś z tych baśni można przypisać obecnie zastanym widokom ?. W tej wędrówce po śladach pamięci pokoleń, iluzorycznych wytworach ludzkiej fantazji i okrytej zasłoną niepamięci historii, polecam wspaniały „przewodnik”, który można znaleźć na stronie internetowej Starostwa Lublinieckiego. Jest nim wydany w oparciu o teksty pozostawione przez XIX-to wiecznego piewcę polskości Śląska, Józefa Lompy – praca Bernarda Szczecha zatytułowana : „W kręgu Górnośląskich podań i legend. Biały Śląsk”.  Tam też znajdziemy fragment mówiący o pobycie na Lubszańskim Wzgórzu św. Wojciecha, który w X wieku chrystianizował dzisiejszą polską ziemię. To zaskakujące nawiązanie do postaci historycznej z czasów tworzenia się naszej państwowości, odnaleźliśmy w kościele p.w. św. Jakuba Starszego w Lubszy, w ołtarzowym malowidle. W sumie byliśmy tak niedaleko, ale jak wiele ciekawostek i historycznych wątków zdołaliśmy poznać. Co więcej, gdybyśmy cofnęli się nieco w przeszłość, trasa wycieczki przekraczałaby kilkakrotnie granice ówczesnych państw. Te sprzed pierwszej, jak i drugiej wojny. W naszej wędrówce „na Śląsk”, zakrojonej nieco z rozmachem (mapa tutaj), by dołożyć drogi do zagospodarowania dnia, udało się jeszcze odwiedzić pałac Niegolewskich w Czarnym Lesie oraz podziwiać okazałe zabytki przyrody między Prądami i Koszęcinem, a także w drodze do Boronowa. Choć ranek straszył deszczem, dzień od chwili wyjazdu zmienił aurę w niezwykle przyjazną na rowerowy relaks. Wiara w meteorologiczne przepowiednie tym razem okazała się złudna.

gora_grojec_2012_min

 

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Wycieczka w Tatry – 18.08.2012 r.

Wycieczka w Tatry, szlakami wychodzącymi z Kuźnic, to pomysł dość banalny. Zawsze jednak można znaleźć w tych okolicach  widokowe polany, rozległe doliny, a nieco bardziej wytrwali i skłonni do większego wysiłku, stosunkowo krótkim szlakiem mogą dotrzeć na ścieżki zawieszone wysoko pośród  załomów skalnych, wyznaczających podniebny kres skalistym turniom. Wspinając się  z Hali Gąsienicowej ponad taflę Czarnego Stawu, dotrzemy także do Orlej Perci – najtrudniejszego i najpiękniejszego tatrzańskiego szlaku. Mozolnej wędrówce towarzyszą tam znaczne ekspozycje i przepastne widoki niemal bezkresnej dali. Grań rozpostarta na wysokości ponad 2 000 m  kusi miłośników górskiej wspinaczki , ale równocześnie stawia twarde warunki, którym nie wszyscy są w stanie sprostać. Ci, którym się to udaje, długo pamiętają pobyt na Orlej. Tych zaś, którzy ważą za i przeciw dla takiej próby, zapraszam do galerii fotografii, dokumentującej m.in. przejście sporego fragmentu tej trasy – od Zadniego Granatu po Krzyżne (w ubiegłorocznym wpisie można obejrzeć pozostały, pokonany wówczas odcinek). Jeżeli rozsądek podpowiada, że jeszcze trzeba poczekać i zebrać doświadczenia, lub po prostu „odpuścić”, warto przejrzeć pozostałe albumy fotek oraz film autorstwa uczestników wyjazdu pod Kuźnice. Tatry w każdym zakątku i o każdej porze roku są piękne.

orla_perc_2012_min

Czytaj dalej

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Rowerem po gminach : Opatów i Popów – 19.08.2012 r.

Aktywny wypoczynek staje się coraz częstszym sposobem na zagospodarowanie weekendowego, wolnego czasu. Gdy naprzeciw takim oczekiwaniom wychodzi zaproszenie na  wzorowo zorganizowaną i interesującą rowerową wycieczkę, chętnych nie zabraknie. Dzięki Stowarzyszeniu LGD „Zielony Wierzchołek Śląska”,  takich ofert pojawia się wiele. W niedzielę 19-tego sierpnia  mięliśmy okazję uczestniczyć w jednej z nich, poznając w czasie rowerowego rajdu najpiękniejsze i najciekawsze zakątki gmin : Opatów i Popów (folder, mapa trasy, ślad gps). Choć wielu z nas odwiedzało wcześniej tę okolicę, warto tutaj powracać. Popatrzeć na zmiany  i odnaleźć coś, co wcześniej uszło uwadze, jak na przykład piękny, odkryty stalagmit w kamieniołomie w Rębielicach. Równie prowokującym do kolejnych wyjazdów jest serdeczna atmosfera i profesjonalna organizacja wycieczek. Nie bez znaczenia pozostaje również sposobność spotkania grupy przyjaciół, a często poznania nowych, interesujących ludzi, z radością spoglądających na piękno otaczającego świata i umiejących dzielić się z innymi swoją wiedzą, doświadczeniem i wrażliwością postrzegania rzeczy ważnych. Więcej informacji o wycieczce można znaleźć na stronie internetowej organizatora, a także na stronie Częstochowskiego Forum Rowerowego, oraz obejrzeć galerie zdjęć z imprezy, do której zapraszam.

lgd_opatow-popow_2012_min

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Piechotą brzegiem Bałtyku

Tegoroczne lato obfituje w interesujące pomysły na zagospodarowanie wakacyjnego czasu aktywną rekreacją. Na forum KKTA pojawiają się relacje z różnych przedsięwzięć, w których uczestniczą nasi klubowicze. Kontynuując ten wątek, z przyjemnością publikuję wpis dokumentujący pieszą wycieczkę wzdłuż polskiego wybrzeża Bałtyku. Pomysłodawcą i uczestnikiem tego przedsięwzięcia jest Tomek Ściubidło, który był praktycznie pierwszym klubowiczem KKTA, biorącym udział w otwierającym działalność Klubu rajdzie rowerowym do Czernej. Wtedy z ks. Jackiem wyjechały tylko trzy osoby (relacja była zamieszczona w 2006 roku ). Obecnie wyruszył sam i tak zaplanował swoją wyprawę :

W najbliższą środę (25.07.2012) planuję wyjazd z Lublińca o 8.50 do Świnoujścia (pociąg bezpośredni). Tam chcę rozpocząć długi, morski spacer polską plażą, począwszy od niemieckiej granicy. Cała ta wycieczka ma mieć charakter bardziej rekreacyjno-turystyczny niż wyczynowy, dlatego mam zamiar pokonywać dziennie odcinki ok. 25.-kilometrowe. Nie korzystać z pensjonatów lecz spać „w terenie”, na bieżąco uzupełniając zapasy wody i pożywienia w pobliskich miejscowościach. Trasa zasadniczo ma prowadzić plażą, skręcając tylko w miarę potrzeby w głąb lądu. Wyjątek może stanowić odcinek poligonu wojskowego Jarosławiec – Ustka, ponieważ jeśli nie uda się uzyskać pozwolenia, trzeba będzie ominąć go szlakiem turystycznym – z dala od Bałtyku.
Plan minimum to Świnoujście – Hel, jednak jeśli Bóg da i starczy sił, zdrowia oraz wytrwałości, to możliwe, że pokuszę się o plan maksimum ;) …. czyli do Piasków, pod rosyjską granicą.
Na chwilę obecną zanosi się, że całą trasę będę szedł sam. W razie gdyby ktoś miał podobne marzenie do tego mojego, które planuję niebawem zacząć realizować, można będzie się w dowolnym momencie dołączyć, jak i odłączyć. Przy opcji z noclegiem trzeba tylko pamiętać o śpiworze, karimacie i gdy pogoda będzie niepewna – namiocie (ja ze względu na praktyczność i wagę mam jednoosobowy) – Tomek.

Ps. Termin wyjazdu w razie potrzeby mógłby ulec zmianie o kilka dni, podobnie jak długość dziennych odcinków. Trasa jednak raczej pozostaje stała, a kiedy już ją rozpocznę i zdrowie oraz pogoda dopiszą, nie planuję kilkudniowych postojów.

Tomek Ściubidło

Wyprawa zakończyła się pełnym powodzeniem i można było ją śledzić w codziennie przesyłanych MMS-ami newsach (wpisy są nadal dostępne). Dziękuję za możliwość publikacji tego interesującego dziennika wyprawy. Jak widać z zamieszczonych w nim wpisów, cel został osiągnięty, a plan zrealizowany w najbardziej wymagającej opcji. Gratulujemy i podziwiamy za hart ducha, wewnętrzną dyscyplinę i strategię całego przedsięwzięcia. Trochę zazdrościmy tych malowniczych zachodów słońca i szumu morskiej toni, ale na zachętę, dla chcących powtórzyć taki „spacer”, lub co najwyżej nacieszyć oczy widokami, które mu towarzyszyły, Tomek Ściubidło przygotował autorska galerię fotografii, do obejrzenia której zaprasza.

tsc_2012_min

A poniżej relacja z wyprawy (od ostatniego), nadsyłana kolejnymi MMS-ami :

11 sierpnia, poranek -  Pół nocy padał deszcz. Rano jednak przestało padać i wcześnie wyszedłem. Później był piękny wschód słońca i niedługo po nim, w okolicach godziny 6.00, doszedłem do rosyjskiej granicy.(to gdzieś tutaj – przyp KP).  A WIĘC UDAŁO SIĘ ! :) Jeszcze tylko ostatnia kąpiel w morzu przy porannym słoneczku i  „odwrót”. Po chwili jednak zjawia się straż graniczna i…mijamy się bez słowa. Idę więc do wioski i po 20 min.znów straż. Tym razem próbuję numeru „podróż za 1uśmiech” :) Udało się. Więc tym sposobem, za chwilę wsiądę w PKS do Gdańska, a dalej w pociąg do Częstochowy. Podsumowując, to bardzo udany wypad. Myślę, że jak najbardziej było warto.W nogach (muszę to dokładniej policzyć, ale tak w przybliżeniu) sporo ponad 500 km. Szczerze mówiąc, nie czuć tego aż tak bardzo. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale mimo znacznie mniejszej ilości snu, organizm bardzo dobrze się tutaj regeneruje. Wieczorem kładę się „padnięty”, a rano znów można śmiało iść. A koszty – całość, razem z dojazdami i jedzeniem, wyniosła mnie ok. 400-500 zł ! – za 2,5 tygodnia nad morzem ;p

Czytaj dalej

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj