Zimowych spacerów ciąg dalszy – okolice Jeziora, niedziela 1 marca 2009 r.

Przedwiośnie. Takie jakie pamiętamy z dzieciństwa i obrazków ukrytych na stronach elementarza. Nieśmiało bielejące gałązki z kiśćmi wierzbowych bazi i ustępujący błotnej mazi śnieg. W mroku lasu jeszcze pagórki zasp, a w rowach i zagłębieniach ogromne kałuże, z lodowym dnem. Krok za krokiem, raz ku wiośnie a za chwilę powrót do zimowych pejzaży. Trochę niespodzianek, nieco uciążliwości i śródleśne jezioro, dziś jeszcze skryte pod kożuchem lodu i mokrego śniegu, stanęło przed nami na półmetku, chyba ostatniego zimowego spaceru. Droga powrotna, prowadzona innym szlakiem, rozświetlona jaśniejącym księżycowym rogalem,  przywiodła nas już w ciemnościach wieczoru do Blachowni, skąd w południe wyruszyliśmy. Fotki ze spaceru są prezentowane w galerii. Dodatkowo można obejrzeć szlak wycieczki na mapie .

jez_min

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Wieczór Walentynkowy w MDK – 15 luty 2009 r.

Minął już co prawda tydzień, ale zwyczajem tego miejsca jest dokumentować wydarzenia, na które zapraszamy. Dzięki uprzejmości autora fotoreportażu walentynkowego spektaklu w MDK- Radosława Dobiecha, zapraszamy do jego galerii zdjęć. Ci, którzy przyszli w niedzielny wieczór do sali widowiskowej Miejskiego Domu Kultury w Blachowni, nie czuli się zawiedzeni. Teatr z Ducha Wzięty, muzycy Krzyku i reżyser – Sylwia Hreczańska, stworzyli interesujący klimat i po raz kolejny pokazali, że nie stoją w miejscu. Kunszt wokalny wykonawców piosenek również dowodzi ich wytrwałej pracy. Swoboda w reżyserskim opracowaniu tematu wieczoru, który można sprowadzić do banalnego skrótu On, Ona i to co pomiędzy nimi, zaowocowała smacznym pastiszem discopolowego hitu „Jesteś szalona”. Zobaczyliśmy coś świeżego, odległego od walentynkowej pompy czy frustracji. Brawa za pomysł i odwagę. Z przyjemnością czekamy na kolejne zaproszenia do Miejskiego Domu Kultury.

wal_minfoto.: R. Dobiech

Czytaj dalej

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Spacer po zimowym lesie – sobota 14 lutego 2009 r.

Gdy w skwarne lipcowe popołudnie zapragniemy ochłody, będzie można wtedy sięgnąć do zdjęć i wspomnień z zimowych spacerów sprzed pół roku. Między nimi znajdziemy i ten, który w środku lutego, w sam dzień św. Walentego, udało się zorganizować. Warto było poczekać tydzień, bo przez kilka poprzedzających dni zima na dobre u nas zagościła. Spełniło się marzenie dreptania w śnieżnym puchu, pośród bajkowo ustrojonych bielą drzew. Zima tworzy niepowtarzalne klimaty a las skryty w jej szacie jest cudowny. Majestatyczne świerki, te wyniosłe i te jakby dziecinnie małe, przykucnięte pod śnieżną pierzyną choinki. Gałęzie sosen dźwigające biały puch, a pod stopami nieznane, skryte pod grubą warstwą niedostępnej bieli. Gdzieniegdzie ślady przecinające leśne ścieżki. To zwierzęce tropy. Znak, że las żyje, a my – ludzie, jesteśmy tutaj tylko gośćmi. Niestety nie wszyscy to rozumieją. Zainteresowanie stadkiem dzików przemykających tuż przed nami, zmieniło się po chwili w ponurą rzeczywistość wyrosłą z prostackiej mentalności. Nieopodal zwierzęcej ścieżki leżały zastawione wnyki. Cóż, nie wszyscy są ludźmi, choć z pozoru wyglądają podobnie. Jeszcze kilometr, może dwa i stanęliśmy na otwartej przestrzeni, smagani wiatrem i wciąż przypominającym o sobie śniegiem. Brnąc drogą pośród zasp, powoli zbliżaliśmy się do zabudowań. Klasyczny obraz polskiej zimy. Jakże zapomniany przez pogodowe anomalie ostatnich lat. Jeszcze chwila na skraju wsi i znów w stronę lasu. Na jego obrzeżach tonące w przedwieczornym mroku Biżeńskie Łąki. To tutaj, może już za miesiąc, będzie można usłyszeć krzykliwe nawoływania żurawi. Dzisiaj na tej rozległej przestrzeni, okrytych bielą mokradeł i nieużytków, hula wiatr, smagający twarze kryształkami śniegu. A w pamięci wciąż tkwi obraz tych pięknych ptaków szybujących na tle czerwonej tarczy zachodzącego słońca. Dziś słońce już dawno dobiegło kresu dnia i las skrył się mroku nocy. Stał się inny. Bardziej tajemniczy, ale równie piękny i może dla niektórych jeszcze ciekawszy. Doprowadzi nas niemal do centrum Blachowni, gdzie się okaże, że przeszliśmy niemal 17 kilometrów. Będzie więc co wspominać w gorące, letnie wieczory. A gdyby i tego było mało, może podrepczemy raz jeszcze, a zima powita nas mroźnym słonecznym dniem, skrzypiącym pod stopami śniegiem i leśną głuszą, zdobioną majestatem Bożego Świata.

spacer_min

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj

Zimowy rajd w Dolinki Krakowskie – 24 styczeń 2009 r.

Wbrew obawom, zainteresowanie wyjazdem o tej porze roku, w doliny jurajskie niemal sąsiadujące z Krakowem, było spore. Wyznaczona trasa nie obfitowała w trudności, choć miejscami pośniegowe błoto i śliskie płaty lodu pokrytego wodą wymagały ostrożności i sprawności, w bezpiecznym pokonywaniu drogi. Pogoda nie pozwoliła niestety nacieszyć się zimowymi pejzażami. Nie stworzyła również słonecznej scenerii, w której można byłoby z większą przyjemnością podziwiać malownicze skałki i wzniesienia. Mimo to, przekonaliśmy się, że doliny Bolechowicka, Kobylańska i Będkowską są uroczymi miejscami Jury Krakowsko-Częstochowskiej Tam można wspiąć się na najwyższe jurajskie wzniesienie a parę kilometrów wcześniej podziwiać na osiemdziesięciometrowej pionowej ścianie wapiennej, postacie wczepione w skałę podczas wspinaczki. Zamieszczone w galerii zdjęcia dokumentują ten sobotni wyjazd.

dolinki_min

Opublikowano KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy | Skomentuj