Gaszyńska Majówka – 3 maja 2009 r.

Wczesne niedzielne popołudnie, to zwykle dla „klubowiczów” KKTA kilka kwadransów aktywnej rekreacji i okazja do spotkań, rozmów i budowania planów na nadchodzący czas. Zwykle potruchtamy dobrze znanymi ścieżkami. Czasem jednak takie niedziele są inne. Wypełniają je rowerowe wycieczki lub dalsze wyjazdy w ciekawe okolice. Tak się właśnie stało w pierwszą majową niedzielę, kiedy zostaliśmy zaproszenie na majówkę do bliskiego naszym sercom Gaszyna. Podwieluńska, niewielka miejscowość, gdzie proboszczem tamtejszej parafii jest nasz przyjaciel i kapelan ks. Jacek, zorganizowała wiosenny festyn. Fotogaleria prezentuje sylwetki zdarzeń i przebieg imprezy, ale nie odda atmosfery radości i dobrej zabawy, która witała wszystkich przybyłych na przykościelny parking. Sprawnie zorganizowana impreza , która emanowała cały czas dobrym duchem jej gospodarza oraz sprawną organizacją, rozpoczęła się biegiem przełajowym, wyznaczonym na ponad trzykilometrowej trasie. Wśród startujących – KKTA, bo przecież my, tutaj w Blachowni i nasi przyjaciele w Gaszynie, wspólnie budujemy małą społeczność, która trwając  przy zasadach zakreślonych przez ks. Jacka, pączkuje coraz dalej.

parafiada_minStart i metę zlokalizowano w cieniu uroczego, siedemnastowiecznego kościółka. Trasa zróżnicowana. Chwilami prowadziła pośród zabudowań, gdzie mieszkańcy, szczególnie ci starsi wiekiem, z ogromną sympatią witali i dopingowali biegaczy, by później, gdzieś spośród ogrodów skręcić w pola, z żółtymi łanami kwitnącego rzepaku. W leśnej gęstwie zaaranżowano podbieg. Niewielki, ale stromy. Wymagający dobrej kondycji i biegowej techniki. Na rozstajach ścieżek strażacy służyli informacją, dzięki czemu czuliśmy się pewnie w nieznanym terenie. Meta, jak zwykle przyniosła wiele satysfakcji, a pierwsze refleksje po jej przekroczeniu były bardzo pozytywne dla organizatorów tego przedsięwzięcia. Dało się słyszeć, że musimy w przyszłym roku bronić zdobytych miejsc a i to również, że tutejsza młodzież już zaczyna trenować. Jeżeli będą aktywnie towarzyszyć swemu proboszczowi, nasze szanse maleją. Pamiętamy Jacku te lata wspólnie spędzone. I dlatego dzisiaj, przed Twoim kościółkiem, mieliśmy wielką przyjemność raz jeszcze Ci podziękować i przekazać materialny dowód naszej pamięci – statuetkę, której nie mogłeś odebrać na tegorocznej „Blachowiańskiej Ósemce”.
Bieg rozpoczął „Gaszyńską Majówkę”. W chwilę po nim ujrzeliśmy na scenie tańczące i śpiewające dzieciaki, a obok niej stoiska z pysznymi wypiekami miejscowych gospodyń i stolik z biletami fantowej loterii. Wszystkie losy pełne a główne nagrody to wesoło chrumkający prosiaczek i rower. Wieźć prosiaka do Blachowni to kłopot ale rower niechby tam – żartowaliśmy. I stało się. Teraz myślimy jak tu przyjść z rewanżem Gaszynianom. Może wystawimy pumę, która gdzieś w naszych okolicach błąka się po lasach.
Tymczasem organizatorzy zapraszają na szkolne boisko, gdzie drużyna księży rywalizować będzie ze strażakami. Mecz był zacięty. Zawodnicy poważnie potraktowali tę rywalizację gryząc przysłowiową trawę i oddychając rękawami. Wynik mógł być każdy, bo poziom sportowy i ambicje drużyn wyrównane. Dla porządku należy odnotować, że strażacy zwyciężyli stosunkiem bramek 2 :1.
Po meczu znów czas na artystyczny relaks, który zaserwował gościom majówki zespół muzyczny pod ekscytującą nazwą „Tadeusza Nic Nie Rusza”. To muzykująca grupa złożona z uczniów I Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki w Wieluniu, wspierana warsztatowo przez Wieluński Dom Kultury. Usłyszeliśmy w ich wykonaniu kilka ciekawych prezentacji, w których dojrzałością muzyczną popisał się perkusista zespołu Sebastian Sztandera i jedna z wokalistek – Katarzyna Jama. Słuchając w jej wykonaniu interpretacji kultowej piosenki Niemena „Dziwny jest ten świat” i oglądając tę młodą jeszcze wokalistkę na scenie, odnoszę wrażenie, że jeśli nie porzuci swej pasji, Wieluń będzie miał przyjemność wiele dobrego o niej usłyszeć.
Żółty blask przedwieczornego słońca, kryjącego się za dachem kościoła, zapowiedział gwiazdę wieczoru. Była nim pochodząca z Częstochowy bluesowa formacja „7 A Blues”. Ich muzyczne korzenie sięgają również czasów licealnych. W grudniu 1969 roku wokalista, autor tekstów piosenek i ich kompozytor – Andrzej Kuśnierczyk, wówczas uczeń „ogólniaka” w Kamienicy Polskiej założył zespół Judits’h Dream (J-D). Różnie toczyło się muzyczne przeżywanie minionych lat aż do 2005 roku, gdy na jubileusz szkoły zespół z sukcesem reaktywował swą muzyczną działalność i obecnie koncertuje w składzie : wspomniany wcześniej Andrzej Kusnierczyk, perkusista – Wiesław Sławuta, harmonijkarz – Piotr Nieroba, gitarzyści – Zygmunt Zajdel, Romek Polaczek oraz bracia Tomek i Artur Ujmowie. Grupa reprezentuje dojrzały nurt polskiej sceny bluesowej. W ich kompozycjach można usłyszeć nawiązania do dorobku muzycznego Tadeusza Nalepy oraz zespołu Dżem. Nie ma w tym ujmy, bo trzeba sięgać do wzorów najlepszych. A gdy ma się serce dla  bluesa i talent, to i wielcy mistrzowie przyklaskują takim poczynaniom. Tym bardziej, że „ 7 A Blues” wykonuje swoje autorskie piosenki. Karmili uczestników pikniku świetną muzyczną strawą, którą gdzieś tam z lodówki można raz jeszcze posmakować, wchodząc na ich stronę internetową. Grajcie Panowie tak dalej. Kołyszcie nasze serca bluesowym rytmem i puentujcie życie słowami piosenek. Potrzeba nam dobrej poetyki i zgrabnej muzyki. Zaś Wam, życzymy koncertu na Rawie Blues i kolejnego spotkania – może w Blachowni.
W rytmach, które przypominały nam lata nieustannie trwającej młodości, przyszło opuszczać gościnny Gaszyn, pakować loteryjne fanty i żegnać się z gospodarzem i organizatorem majówki. Jakże miło było zobaczyć,  kolejną po naszej społeczność, która zaczyna budować więzi wokół prawd i zasad trwających ponad czasem i wokół osoby która cząstkę siebie postanowiła zostawić w sercu każdego, którego napotka na drodze swego życia i swego powołania.

Share Button
Ten wpis został opublikowany w kategorii KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz