Jan Paweł II – Non Omnis Moriar

W dziejach narodów pojawiają się, co jakiś czas osobowości, które na trwałe zapisują się w ich historyczną spuściznę. Rzadziej, postacie te osiągają format światowy. Jeszcze rzadziej, bywają przywódcami wielkich społeczności i ich moralnymi autorytetami. Sporadycznie zaś, aspirują nawet do świętości. Nasz naród miał to szczęście, że jeden z jego synów – Karol Wojtyła, będąc papieżem, dostąpił takich godności. Gdy żył i sprawował swój urząd, jako Jan Paweł II, duma rozpierała każdego Polaka. Teraz, kiedy możemy już tylko wspominać tę niezwykłą postać, pozostaje zobowiązanie pamięci. Trzeba ją kultywować i przypominać, szczególnie młodym ludziom o dorobku Ojca św. Zarówno jako autorytetu moralnego, nauczyciela prawd wiary jak i orędownika pokoju i prawa do wolności każdego człowieka. Gdy odchodził cztery lata temu do „Domu Ojca”, postanowiliśmy ten dzień traktować jak symbol. Nie po to, by koncentrować się na słabości ludzkiego życia, którego finałem jest śmierć, ale by zgłębiać naukę i wyzwania, jakie Jan Paweł II pozostawił swym rodakom i kościołowi. Spotykamy się systematycznie w ten kwietniowy wieczór na modlitewnym czuwaniu. Wracamy pamięcią do przeszłości i chcemy by był on bardziej uroczysty od pozostałych. Dopełniliśmy tego zobowiązania również i w tym roku.

jpiiroczn_min_Na białym płótnie ekranu rozpostarte ramiona w geście powitania i braterskiej miłości. Pełna charyzmy i dobroci twarz naznaczona przyjacielskim uśmiechem. Takim Go będziemy pamiętać. To Nasz Papież, Jan Paweł II.  Obok – co za kontrapunkt – surowa trumna, a na jej wieku ewangeliarz. Jeszcze otwarty. Ten obraz, też tkwi w naszej pamięci. Dziś jest scenografią i katalizatorem wyobraźni. Prezbiterium blachowieńskiego kościoła staje się kolejny raz teatralną przestrzenią dla wyrażania emocji i przekazania wartości uniwersalnych. Słowo i dźwięk wypełniają wnętrze świątyni. Na chwałę Boga i przez pamięć dla jego sługi – Karola Wojtyły, którego przed czterema laty Stwórca odwołał z papieskiej posługi. „Teatr z Ducha Wzięty” i sześcioro gitarzystów, budują klimat modlitwy i zadumy…

Przyjdź do nas Panie, bo ciemność zapada
I blask słoneczny już niknie na niebie
Ty jesteś światłem, co nigdy nie gaśnie
Dla Twoich wiernych…

niesie się pieśnią, sponad symbolicznej trumny, wersami brewiarzowej Komplety. Piękny i dzisiejszego wieczoru wieloznaczny hymn. Chwała Boga i smutek pożegnania jego kapłana, a naszego przewodnika. On przekazał nam świadectwo życia i naukę zapisaną w tomach encyklik i homilii. Pozostawił testament, ten będący moralnym wezwaniem do doskonalenia chrześcijańskich wartości w codziennym życiu i ten osobisty, spisany na godzinę kresu ziemskiej wędrówki. Te ostatnie zapiski stały się literacką kanwą wieczoru, przygotowanego przez Miejski Dom Kultury w Blachowni. Wybrane fragmenty dzieliły pieśni starotestamentowych Psalmów. Przepiękne, mające prawie trzy tysiące lat modlitwy, majestatycznie zabrzmiały w kościelnych murach. Wyzwoliły atmosferę skupienia, hołdu i zawierzenia ponadczasowym bożym prawom. Choć przyszliśmy w ten wieczór uczcić modlitwą rocznicę śmierci Jana Pawła II i prosić o jego rychłą beatyfikację, to nie śmierć i jej materialne atrybuty były dopełnieniem słów płynących z teatralnego misterium. Wierząc w zmartwychwstanie Chrystusa, wierzymy w życie wieczne. A śmierć, to tylko moment spełnienia bożej obietnicy. Moc symboli jest wielka i wraz z upływającym czasem drąży zmysły. Zamykająca się księga Ewangelii na trumiennym wieku, ten obraz zapamiętany z watykańskich uroczystości pogrzebowych, również ubogacił scenografię papieskiego wieczoru. Ale przez pamięć tamtych dni, nie zabrakło przypomnienia chwil sercu bliskich. Może sentymentalnych, ale jakże ludzkich. Gdy zabrzmiały dźwięki pieśni z Częstochowskich Światowych Dni Młodzieży „Abba Ojcze” i strofy „Barki”, znów odżyły dawne wspomnienia. Na chwilę teatralna sztampa zamieniła się w improwizację, bo oto wszyscy zgromadzeni w kościele stali się aktorami. Ileż razy tak śpiewaliśmy. A dziś, uroczyście i z głębi serc. Na rozpostartym w nawie ekranie, co chwila pojawiały się obrazy tamtych dni. Gdy byliśmy z Nim, gdy nas nauczał, gdy był naszym papieżem i przewodnikiem. Pieśń wybrzmiała, by w ciszy i pośród migocących w ciemności świec uczcić godzinę śmierci. Księga się zamknęła. A pamięć …? Ta pozostała i trwać będzie przez pokolenia. Czy tego życzył sobie nasz Wielki Rodak? Może nie jesteśmy doskonali, ale przez naukę płynącą z Jego pontyfikatu, chcemy lepiej poznać Boga. Boga i samego siebie.

Share Button
Ten wpis został opublikowany w kategorii KKTA z euronet.net.pl, Starsze wpisy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz