Kolejny raz wybraliśmy się na wędrówkę szlakami Tatr Bielskich. To prawda, że nie po raz pierwszy. Jednak nie wszyscy wyjeżdżający ostatnio mieli wcześniej taką okazję. Co więcej, piękno krajobrazów Tatr Bielskich i niezwykła przyroda jaka je zdobi, przemawiały za kolejną wizytą. Na ich szlakach można liczyć na spotkania z kozicami i świstakami, ignorującymi turystyczny zgiełk, a przy korzystnej pogodzie, niezbyt odległe granie dwutysięczników dopełniają pięknem napotkane krajobrazy. Te oczekiwania, mimo zmiennej pogody, stały się faktem. Kolejnym argumentem, który prowokował nawet do powtórnego przejścia trasy analogicznej jak 2013 roku, była możliwość jej pokonania w odwrotnym kierunku. Co prawda mapy powielające nieaktualne informacje sugerują o jednokierunkowości przejścia pomiędzy Doliną Bielskiego Potoku a Przełęczą pod Kopą (zielono znakowana ścieżka przyrodnicza), ale oficjalna decyzja słowackiego zarządcy Tatrzańskiego Parku Narodowego (TANAP), dopuszcza obecnie ruch dwukierunkowy. Spójrzmy zatem na mapę, zwracając uwagę na miejsce początku wędrówki, wyznaczone na skraju zatoki parkingowej przy przystanku autobusowym o nazwie Biela Voda (Biała Woda). Tutaj, na początek żółtego szlaku dojechaliśmy autobusem, który wrócił na miejsce postoju zlokalizowane na pograniczu mijanej wcześniej miejscowości Zdiar – parking ośrodka narciarskiego Strednica. Żółty szlak prowadził do schroniska nad Zielonym Stawem Kieżmarskim. Stamtąd można byłopójść szlakiem czerwonym do Doliny Białych Stawów, skąd dalej (znaki czerwone i niebieskie) na Przełęcz Pod Kopą (Kopske sedlo). Od tego miejsca znaki czerwone pieszego szlaku turystycznego, równocześnie z zielonymi ścieżki przyrodniczej, doprowadziły do parkingu. Opis, profil i mapowa charakterystyka tej trasy jest dostępna tutaj.
Innym wariantem, szczególnie dla tych, którzy wcześniej poznali okolice Zielonego Stawu Kieżmarskiego, było rozpoczęcie wędrówki w miejscowości Tatranska Kotlina i przejście zielonym szlakiem do Chaty Plesnivec (Schronisko Szarotka) i dalej do Wielkiego Białego Stawu, skąd należało zejść do parkingu końcowym fragmentem trasy opisanej wyżej.
Bardziej ekstremalnym pomysłem, wymagającym większego wysiłku i możliwym do realizacji przy znaczącym skracaniu mapowych czasów przejść, było podejście na Jagnięcy Szczyt. Ten projekt został dokładnie opisany tutaj i zyskał zainteresowanie kilku osób, którym udało się pokonać tę trasę. Jak to w wysokich górach bywa, nie zawsze granie i szczyty stwarzają największe trudy wędrówki. Schodząc już Doliną do Regli, na jej najbardziej stromym odcinku napotkaliśmy zalegające na głazach błoto, które okazało się nie mniejszym wyzwaniem, niż zdobywanie dwutysięczników. Taka jest jednak cena za piękno, jakie ofiarują góry i za satysfakcję zmierzenia się z przeciwnościami, które po ich pokonaniu dowartościowują, uczą pokory i ofiarują kolejna porcję doświadczeń.



